Europejski Fundusz Rolny na rzecz rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie.

Operacja mająca na celu sprawne wdrażanie LSR, w tym realizacja Planu Komunikacji współfinansowana jest ze środków w ramach działania "wsparcie na rzecz kosztów bieżących i aktywizacji".

Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020.

Przewidywane wyniki operacji: postęp w realizacji sprawnego wdrażania LSR.

Stowarzyszenie Kraina Szlaków Turystycznych Lokalna Grupa Działania

69-200 Sulęcin, ul. Lipowa 20D, tel. 95 755 44 22, fax: 95 755 44 22, rodzinnyraj@gmail.com

stronę odwiedziło

1748299 gości

Osobowości z gminy Bogdaniec

(opublikowano: Czwartek 19 listopada 2015)

Janina Mirosława Cytlak

Działalność społeczna

„…Pomagam, bo kocham ludzi, przepadam za dziećmi i wszystko robię  z myślą o nich, by żyło się im lepiej, szczęśliwiej, by rozwijały się na chwałę Pana, dawały nadzieje na zmianę na lepsze. Chcę przez całe życie budować i tworzyć dobro dla drugiego człowieka. Wiem, że Pan Bóg pomaga mi w tym nieustannie…”

Pani Cytlak jest z wykształcenia pedagogiem, a teraz, gdy już nie pracuje zawodowo, podejmuje wiele funkcji społecznych. Najważniejsze to: przewodnicząca Rady Gminy Bogdaniec, sekretarz parafialnego zespołu Caritas i kierownik świetlicy opiekuńczo-wychowawczej wsparcia dziennego „Radosna” im. Św. Jana Bosko w Jeninie, a także inicjatorka i organizatorka wielu akcji charytatywnych, np. przygotowanie paczek świątecznych, organizacja wypoczynku w okresie wakacji itp. Nie ma w gminie osoby potrzebującej pomocy, którą pani Janina by pominęła. Znają ją wszyscy. Za działalność na rzecz drugiego człowieka w 2008 roku otrzymała prestiżową statuetkę „Człowiek człowiekowi” przyznawaną przez biskupa diecezjalnego za szczególne osiągnięcia na polu działalności charytatywnej inspirowanej ewangelicznym duchem miłości bliźniego. Z tej okazji w Filharmonii w Zielonej Górze wystąpiły dzieci ze świetlicy w  Jeninie z przygotowanym montażem słowno-muzycznym. Zespół ten prezentował się także w Filharmonii w Gorzowie i na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu.  Za pracę dla dzieci pani Janina otrzymała też Złoty Krzyż za Zasługi dla ZHP oraz wyróżnienie „Przyjaciel dziecka” od Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, a o pani Janinie i o zespole często pisała prasa katolicka i regionalna.

Na pewno dzieci z „Radosnej” razem z panią Janiną przyjadą do Was, by pokazać jak pięknie się prezentują, albo wy jedźcie do nich. Warto zobaczyć, jak pracuje najlepsza w regionie świetlica opiekuńczo-wychowawcza i jak działa parafialny zespól „Caritas”, w którym jest ponad 50 wolontariuszy.

Wystarczy zadzwonić do p. Janiny: tel. 665777174.

 

Czesława i Kazimierz Kołodziejczykowie

Rękodzieło artystyczne – wikliniarstwo, także malarstwo

Kazimierz Kołodziejczyk zajmował się różnymi dziedzinami: rzeźbą, fotografią, jednak, gdy zetknął się z wikliną, materiał ten uznał za najciekawszy. Jego pasję podzieliła żona Czesława i od tej pory robią bardzo dużo dla propagowania wikliny i różnych przedmiotów z niej wykonywanych. Mieszkają w Łupowie. Przy drodze z Gorzowa do Kostrzyna otworzyli galerię, w której także można kupować ich prace. Z tego tworzywa robią  wszystko: od koszy, szkatułek, zwierzątek, po fotele, stoły i szafy. Wiele prac przygotowują na specjalne życzenie klienta. Wszystkie prace państwa Kołodziejczyków są wykonane tradycyjną metodą, robione ręcznie i z należytą starannością. Ze swojej pasji stworzyli źródło utrzymania. Ogromną satysfakcję daje im propagowanie wikliny jako tworzywa nam najbliższego, rosnącego w naszych stronach na terenach podmokłych. Promują wiklinę i różne techniki jej plecenia, aby przeciwstawić się zalewowi chińskiej tandety na polski rynek. Organizują warsztaty dla dzieci i młodzieży, pokazują trudną sztukę pracy z wikliną. Oboje są ludźmi niezwykle życzliwymi i otwartymi na propozycje ze szkół lub innych zainteresowanych grup. Prace państwa Kołodziejczyków można oglądać co roku na pokazach twórczości podczas „Święta Chleba” i „Azylu”, prezentowane były także w Zespole Szkół w Bogdańcu. Są towarem eksportowym. Prezentowano je w  Petershagen/Eggersdorf – gminie partnerskiej gminy Bogdaniec w Niemczech.

Całkiem niedawno pani Czesława odkryła nową dziedzinę artystycznej wypowiedzi – maluje obrazy. Choć jej dorobek jeszcze nie jest wielki, już zyskała liczne wyrazy uznania dla swoich prac.

Państwo Kołodziejczykowie chętnie zaprezentują swoje wyroby wszędzie tam, gdzie będą zaproszeni. Do siebie zapraszają zawsze. Nawet bez wcześniejszego uprzedzenia, można wejść do ich sklepu-pracowni, aby zobaczyć gotowe wyroby i te, nad którymi właśnie pracują. Zakupy mile widziane, ale obowiązku nie ma. Jeśli jesteście naprawdę zainteresowani wikliną, przyjmą was nawet poza godzinami otwarcia pracowni. Tel. 660668022

 

Janina Leszczyńska

poetka ludowa

Pani Janina urodziła się w 1929 roku na Wołyniu. Była dzieckiem, gdy w jej wsi oraz w okolicy miały miejsce bratobójcze walki Ukraińców i Polaków. Jednak  wspomnienia tamtych przeżyć stale są obecne w jej duszy. Choć od ponad pół wieku mieszka w spokojnych Chwałowicach, ciągle szuka sposobów na wyzwolenie się z tamtej traumy. Sposobem najlepszym okazały się wiersze. Pani Janina Leszczyńska od lat pisze swoje wierszowane wspomnienia nie tylko wojenne, ale także związane z tęsknotą do ziem rodzinnych i z codziennością współczesnego życia.  Do niedawna pisała tylko dla siebie albo lepiej „do szuflady”. Jako pierwsza tymi wierszami zainteresowała się Monika Wilk -  kierowniczka gminnej biblioteki w Bogdańcu w trakcie przygotowywania książki wydanej z okazji 325-lecia Chwałowic. Książka ta ukazała się w 2011 roku i tam można znaleźć więcej informacji o pani Janinie Leszczyńskiej oraz dużo jej utworów poetyckich. Pani Janina jest osobą ciepłą, serdeczną, życzliwą ludziom. Zawsze ma ze sobą zeszyt z wierszami i chętnie czyta wszystkim, którzy wyrażą ochotę posłuchania. Ponieważ jest osobą starszą, nie deklaruje, że wszędzie pojedzie, ale do siebie serdecznie zaprasza. Poezja czytana w plenerze ma swoje uroki. Sprawdźcie!

Zachęcona akceptacją pani Janina chciałaby wydać swoje wiersze w formie książki, ale potrzebna jej do tego pomoc osób młodszych i lepiej wykształconych. Może właśnie Was? Pomyślcie i pomóżcie pani Janinie, kobiecie o życiorysie wpisanym w historię, zwykłym, a jednak przeżytym intensywnie, nasyconym emocjami, które najlepiej dają się wyrazić w wierszach.

Kontakt przez bibliotekę w Bogdańcu, kierownik Monika Wilk, tel.606180184,  e-mail: moniqew@interia.pl.

 

Michalina Ligocka

Rękodzieło artystyczne

Szydełkowania nauczył panią Michalinę jej… ojciec. Dzięki niemu polubiła to zajęcie. Przez lata wykonywała różne prace użytkowe na szydełku lub hafty tylko dla swojej rodziny. Od kiedy jest na rencie, rozszerzyła swoje rękodzielnicze dokonania na więcej przedmiotów ozdobnych, a także poznała i polubiła inne techniki. Chętnie robi ozdoby z filcowanej wełny, a także przykleja na odpowiednio spreparowaną powierzchnię wzory wyciętego papieru. To przyklejanie nosi nazwę decoupage. Pani Michalina wykonuje aniołki, kurki, jajeczka, a przede wszystkim serwety na szydełku. Powiedziała nam: Cieszę się, że mogę kogoś obdarować czymś wyjątkowym, wykonanym specjalnie dla niego, a on to docenia.

Pani Michalina tylko raz prezentowała swoje prace podczas przeglądu sołectw w Gliśnie. Zamierza zgromadzić więcej prac, aby zbudować całą wystawę. Już ma propozycję z Gminnej Biblioteki Publicznej w Bogdańcu, by tam pokazała dorobek swoich zręcznych rąk. Ze względu na stan zdrowia nie deklaruje, że Was przyjmie u siebie, ale chętnie pokaże swoje prace tam, gdzie zostanie zaproszona, oczywiście po omówieniu warunków ekspozycji. Ponieważ ozdobami rękodzielniczymi zajmuje się wiele pań, warto porównać ich prace, a także podzielić się doświadczeniami. Pomyślcie o tym i zaproście panią Michalinę. Tel. 501225483

 

Janusz Antoni Łysak

Malarstwo, rzeźba

Plastyka okazała się największą przygodą jego życia. Był dzieckiem, kiedy zobaczył, jak znajomy sprawnie kopiuje ilustracje z gazety. Pomyślał, że też potrafi. I rzeczywiście potrafił tak samo dobrze narysować, szczególnie, gdy w szkole dostał kredki i farby. Potem zapotrzebowanie na jego plastyczne ozdoby wyrazili koledzy z wojska.  Nigdy nie uczył się malarstwa, a przecież malował tak, że jego obrazy bardzo się podobały. Mieszkał wtedy w Kostrzynie i tam miał pierwszą indywidualną wystawę. Potem prezentował swoje prace w Zielonej Górze, Gorzowie Wlkp., Choszcznie, Międzyrzeczu, a nawet w Warszawie.

Miał 40 lat, gdy znalazł się w szpitalu w Poznaniu i zdrowiejąc strasznie się nudził. Nie można było tam malować, ale lekarka zaproponowała mu rzeźbienie w drewnie, bo szpital dysponował odpowiednimi narzędziami. Sam był zaskoczony, jak szybko przyszło mu opanowanie technik rzeźbiarskich i jaką radość dawało mu samo rzeźbienie. Ludziom też podobały się jego figury
i figurki,  a sporo ich zrobił.

Teraz mieszka w Łupowie i sądzi, że ze względu na wiek nie powinien już ani malować, ani rzeźbić. Mimo to chciałby pokazać swoje dawniejsze prace, a może także wykonane dopiero teraz tu, w nowym miejscu zamieszkania. Naprawdę poważnie myśli o wystawie w bibliotece w Bogdańcu.Na pytania o prezentację swoich prac w miejscu zamieszkania lub poza tym miejscem odpowiada, że  jest zainteresowany.

Dzwońcie więc do pana Janusza i poznajcie prawdziwego samouka, amatora, któryod najmłodszych lat całą duszą oddany był plastyce. Tel. 95 7180007.

 

Elżbieta Nieznańska

rękodzieło artystyczne, haft, szydełkowanie

Pasją pani Elżbiety jest wykonywanie różnych prac przy pomocy nici: przede wszystkim haft i szydełkowanie.  Z jej rąk wychodzą przepiękne przedmioty codziennego użytku, np. bluzki wykonane na szydełku, ale także ozdoby domu, m.in. aniołki, króliczki, kurki, jajka, mikołaje oraz serwetki i stroiki. Pasją tworzenia rzeczy pięknych zaraziła ją siostra, która instrukcję, jak zrobić pierwszego aniołka, przekazywała jej... przez telefon. Pani Elżbieta pracuje zawodowo jako bibliotekarka, jest kierowniczką filii nr 4 Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gorzowie Wlkp., ale gdy tylko po pracy wróci do domu w Jeninie, natychmiast robi coś pięknego z nici lub włóczki. Nawet telewizję ogląda jednocześnie coś tworząc. Pomysły rodzą się jej same. Często ogląda różne wzory w poradnikach lub w internecie, ale zawsze coś zmieni, udoskonali, zrobi po swojemu. Chętnie dzieli się swoją wiedzą i umiejętnościami z dziećmi, organizuje pokazyi kursy, ale młodzi ludzie są niecierpliwi, chcieliby mieć szybko to, co wymaga długiej i żmudnej pracy. Pani Elżbieta wierzy jednak, że znajdzie się młoda osoba, która przejmie jej pasje. W Bogdańcu prezentowała swoje prace podczas Święta Chleba, ale znacznie większe uznanie niż w rodzinnej miejscowości zyskała w swoim środowisku zawodowym. Otrzymała nagrody i dyplomy w dorocznych konkursach „Pasje bibliotekarzy”. Powiedziała nam: „…Moja pasja sprawia mi dużą przyjemność. To odpoczynek od codziennej pracy i radość stworzenia czegoś ładnego i miłego dla oka…”

Zapewnia, że chętnie pokaże swoje prace także poza gminą Bogdaniec, po uzgodnieniu warunków prezentacji, a także przyjmie u siebie zainteresowanych, oczywiście po wcześniejszym uprzedzeniu. Tel. 785982115, mail: maciejka45@op.pl.

 

Krzysztof Nowak

Działalność społeczna, strażak

Jak wielu chłopców w dzieciństwie marzył, że będzie strażakiem. Tyle że on od najmłodszych lat wiedział, jakie zadania wiążą się z tym zawodem, bo z mamą jeździł do pożarów. I został strażakiem. Jest naczelnikiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Bogdańcu i zastępcą dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Gorzowie Wlkp. Teraz mówi o sobie: „… Jestem szczęśliwy, że pomagam ludziom, a jednocześnie realizuje swoją pasję…”

Na tym nie kończą się zajęcia pana Krzysztofa na rzecz ochrony mienia. Pod jego kierunkiem co roku OSP Bogdaniec bierze udział w zawodach i turniejach strażackich, a w 2011 r. drużyna zajęła I miejsce w zawodach na szczeblu powiatowym. Swoim autorytetem potrafi zaangażować młodzież do np. remontu remizy strażackiej z 1936 roku oraz do odrestaurowania zabytkowego samochodu pożarniczego Mercedes 911 z 1970 roku. Dzięki niemu wielu chłopców angażuje się w różne działania Ochotniczej Straży Pożarnej w Bogdańcu, zdobywa nowe umiejętności, uczy się pracy w zespole. A są to cechy ważne na całe życie. Za pracę zawodową i społeczną p. Krzysztof uzyskał podziękowania i dowody uznania zarówno za przeprowadzone akcje ratowniczo-gaśnicze, jak i akcję przeciwpowodziową na przełomie 2010 i 2011 roku.  Wystawili je: wojewoda lubuski, starosta gorzowski, prezydent Gorzowa Wlkp. oraz wójt gminy Bogdaniec.

Krzysztof Nowak zaprasza do Bogdańca na różne zajęcia związane z pożarnictwem, a także chętnie opowie o nich w innych miastach i gminach. Zależy mu bardzo na promowaniu swojej gminy. Warto także wiedzieć, że pan Krzysztof zbiera modele samochodów pożarniczych. Swój zbiór chętnie pokaże najbardziej zainteresowanym, ale prosi o wcześniejszy kontakt: tel. 603922329, e-mail: nowak63@o2.pl.

 

Krzysztof Pawlak

Mistrz piekarski

Codziennie pan Krzysztof wypieka chleb i bułki w prywatnej piekarni w Bogdańcu. O swojej pracy mówi zwyczajnie: „…Chciałbym, żeby wszyscy jedli dobry i smaczny chleb. O to staram się na co dzień jako piekarz…” Ale pan Krzysztof nie jest zwyczajnym piekarzem. Niech tylko zostanie ogłoszony jakiś konkurs na ozdobne wypieki, niech zainteresowani zamówią pokaz pieczenia chleba w Zagrodzie Młyńskiej Muzeum Lubuskiego im. J. Dekerta w Bogdańcu, niech przyjadą goście na Święto Chleba, a pan Krzysztof już na poczekaniu ma nowe pomysły na wypieki.
W tradycyjnym piecu chlebowym na terenie muzeum pan Krzysztof prezentuje swój kunszt piekarski oraz wykonuje ciekawe wypieki, np. chałkę z warkoczem na cztery, żółwia, raka, itd.
Na zakończanie wypieka metodą tradycyjną chleb na liściu kapusty. Smak i zapach takiego chleba na długo zostają w pamięci i sercach zwiedzających.   Na corocznych konkursach na najciekawszy wypiek podczas Święta Chleba w Bogdańcu Krzysztof  Pawlak wielokrotnie otrzymywał nagrody lub wyróżnienia. Wypieki pana Krzysztofa prezentowane były na pokazach w Berlinie
i w Petershagen/Eggersdorf -  gminie współpracującej z Bogdańcem.

Podczas Święta Chleba warto obejrzeć w kościele ołtarz z ciasta chlebowego wypieczony przez pana Krzysztofa i innych piekarzy z zakładu Leszka Wojtkowiaka i Karoliny Sarol, w którym pracują. Takie nietypowe wypieki to dla pana Krzysztofa z jednej strony zabawa, a z drugiej powrót do starych receptur, przywrócenie polskiej tradycji.

Przyjdźcie pod koniec sierpnia na Święto Chleba do Bogdańca, a na pewno zobaczycie pana Krzysztofa obok zabytkowego pieca chlebowego. Możecie go także zaprosić do siebie, ale aby mógł pokazać swój kunszt, potrzebny jest właśnie piec do pieczenia chleba, a gdzie teraz taki piec można znaleźć? Zawsze może przywieźć gotowe chlebowe żółwiki, raki i chałki plecione z czerech płatów ciasta. Tel. 693 551 927

 

Mirosław Pecuch

Etnograf, Łemek

„…Uważam, że obecnie, gdy dominuje kultura masowa, warto pochylić się nad kulturą naszych przodków. Staram się ocalić wspomnienia ciekawych ludzi, a także dotrzeć do przedmiotów wykonanych w tradycyjny sposób. Chciałbym pokazać kolejnym pokoleniom młodych ludzi, jak bogate jest nasze dziedzictwo kulturowe…” Te słowa doktora Mirosława Pecucha doskonale oddają jego postawę życiową i naukową. Pracuje jako kierownik działu etnograficznego „Zagroda Młyńska” w Bogdańcu - Muzeum Lubuskiego im. J. Dekerta i tam chętnie służy wszystkimi informacjami o kulturze ludowej przywiezionej w nasze strony oraz o tej tworzonej obecnie.  Naukowo zajmuje się badaniem pod względem etnograficznym gminy Bogdaniec i pozyskaniem nowych zbiorów. Sam ma łemkowskie korzenie i dlatego kultywuje historię i kulturę tego „cichego ludu” pochodzącego z dzisiejszego pogranicza Polski, Słowacji i Ukrainy. Przeprowadził ciekawe badania, które dały mu tytuł doktorski oraz wydane zostały w książce „Tożsamość kulturowa Łemków z zachodniej Polski i na Ukrainie”. Badania swoje prezentował nie tylko w Gorzowie, ale także w Muzeum Etnograficznym w Ochli, w Zielonej Górze, Poznaniu, Słupsku a nawet poza granicami kraju: w Altranft w Niemczech, w Budapeszcie na Węgrzech oraz  we Lwowie i Kijowie na Ukrainie. Oprócz języka polskiego pan doktor Pecuch zna język ukraiński i łemkowski.

Jeśli jesteście zainteresowani kulturą ludową, zaproście pana Mirosława do siebie. Może macie jakieś stare przedmioty, dziś już zbędne, a kiedyś bardzo przydatne waszym dziadkom i babciom? Na pewno ucieszą one pana Mirka. Spotkać go najłatwiej w Zagrodzie Młyńskiej w Bogdańcu w godzinach pracy, ale na wszelki wypadek lepiej się zapowiedzieć. Tel. 600340439, mail: mirpec@wp.pl.

 

Marian Piaskowski

Miłośnik żużla, propagator speedwaya

Jest pasjonatem sportu motorowego od 50 lat. Na każdym meczu w Gorzowie zasiada na trybunie, wie wszystko o tej dziedzinie sportu. Największą jednak zasługą pana Mariana Piaskowskiego jest propagowanie żużla i przygotowywanie młodzieży do uprawiania tej dyscypliny sportu. Przed 20 laty, w Stanowicach, gdzie mieszka, wyłączył hektar własnego gruntu z uprawy i zbudował tam mini tor żużlowy. Jest prezesem Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Sportu. Podstawowych zasad sportowej jazdy na motorze uczy chłopców w wielu od 5 do 14 lat. Organizuje wiele imprez żużlowych o szerokim zasięgu. W Stanowicach odbyły się Mistrzostwa Świata „Gold Trafic”, ogólnopolskie turnieje mini żużlowe dla młodzieży, a także zawody lokalne o puchar starosty gorzowskiego, co roku jest również Turniej Mikołajkowy. Zawodnicy ze Stanowic  często wyjeżdżają na mecze do innych miast. Powiedział nam:  „…Jestem dumny, że moi wychowankowie zdobywają tytuły mistrzów Polski i Świata. Najbardziej się cieszę, kiedy dalej jeżdżą, gdy już wyjdą z mojego klubu, gdzie trenuję młodzików, i trafiają do mojego kochanego klubu „Stal Gorzów”. Cenię sobie także, że udało mi się wokół Stowarzyszenia skupić ludzi, którzy tak jak ja kochają ten czarny sport...”

Pan Piaskowski to człowiek wielkiej pasji. Dla niego nie ma rzeczy ważniejszej niż żużel młodzików. Wychował już kilku liczących się sportowców. Zapewnia, że na zaproszenie przyjedzie do każdej miejscowości ze swoimi podopiecznymi ma motorach, by pokazać uroki sportu żużlowego i zainteresować nim młodzież. Oczywiście także zaprasza na wszystkie zawody, a nawet na treningi do Stanowic. To ciekawa oferta. Zainteresujcie się nią. Tel. 957183920.

 

Andrzej Piętal

Malarz

Od wielu lat mieszka w Bogdańcu, ale bardziej niż w rodzinnej miejscowości znany jest w Stanach Zjednoczonych, Brukseli, a nawet w Japonii. Po skończeniu szkoły średniej myślał o studiach w Akademii Sztuk Pięknych, ale – jak sam przyznaje –  zabrakło mu determinacji, bo wówczas bardzo trudno było się dostać na takie studia. Jednak gdy zdarzały mu się życiowe trudności, uspokojenie znajdował właśnie w malarstwie. Trochę obrazów sprzedał w Polsce, ale prawdziwe zainteresowanie jego sztuką zaczęło się po prezentacji w Nowym Jorku. W Stanach Zjednoczonych mieszka córka pana Andrzeja i to ona namówiła ojca na pokazanie obrazów za oceanem. Teraz jego prace oglądać można na zagranicznych stronach internetowych:

http://www.artbreak.com/Andrzej  http://artodyssey1.blogspot.com/search/label/Andrzej%20Pietal.

Miał wystawy także w Amsterdamie i w Brukseli, szykują się następne. Prace pana Andrzeja są magiczne, jakby tworzone z kompilacji snu i marzeń, mają charakterystyczną kolorystykę. Autor powiedział nam, że czerpie inspirację ze snów, jednak nie są to sny radosne i kolorowe, raczej przenikliwe i intrygujące. Dzięki malowaniu przenosi się w inny świat i odreagowuje codzienność.

W 2012 roku po raz pierwszy Andrzej Piętal pokazał swoje obrazy w Bogdańcu, na jednorazowej prezentacji z okazji Dnia Kobiet. Nie przekreśla zgody na wystawy w innych miejscowościach, ale prosi o wcześniejsze uzgodnienie terminu. Również ewentualnych gości prosi o zawiadomienie o wizycie. Nie należy do ludzi szukających rozgłosu, ale może właśnie dlatego warto go poznać. Kontakt: e- mail: arssen55@o2.pl, tel. 957510313.

 

Jan Piśko

Muzyk

Pradziadek pana Jana na Kresach Wschodnich prowadził orkiestrę strażacką, dziadek też od małego grał, dla taty pasją była harmonijka ustna, a mama śpiewała. „…Jak z takim bagażem doświadczeń mogłem nie zajmować się muzyką?...” – pyta retorycznie pan Jan. A dodać trzeba, że córka pana Jana ukończyła Akademię Muzyczną w Poznaniu.

Pan Jan jest z wykształcenia nauczycielem muzyki, z serca muzykiem i instruktorem zespołów muzycznych. Więc gdy pani wójt gminy Bogdaniec – Krystyna Pławska zaproponowała mu prowadzenie zespołu muzycznego, zgodził się natychmiast. Tak zrodził się chór z udziałem samych pań. Nazwały się „Jagienki”, bo przecież są z Bogdańca, tego od Zbyszka z „Krzyżaków”.  Panu Janowi marzy się jeszcze inny zespół, młodzieżowy, ale to dopiero plany. Na razie pracuje solidnie i przygotowuje panie do występów.  „Jagienki” prezentują się często przed swoją, bogdaniecką  widownią, zawsze podczas Święta Chleba. Mają na swoim koncie  kilka znaczących nagród i koncertów. Co roku są na gorzowskiej Kresovianie, czyli festiwalu piosenki kresowej, były
w Gliśnie na przeglądzie pieśni patriotycznej,  koncertowały w Zielonej Górze i w Petershagen Eggersdorf w Niemczech. Bardzo chcę pojechać do Mrągowa na Festiwal Kultury Kresowej. Gmina zadbała o to, by „Jagienki” były ładnie ubrane i miały kilka kompletów strojów.

Zespół jest bardzo zainteresowany występami na imprezach, chętnie plenerowych, w innych gminach i oczekuje na zaproszenia. Także zaprasza do siebie, do Bogdańca. Informacje o planowanych koncertach najlepiej uzyskać u p. Jana Piśki – tel. 957516082.

 

Tadeusz Szczurek

Numizmatyk

„…Moje spotkanie z monetami rozpoczęło się, gdy pracowałem w Domu Kultury w Strzelcach Krajeńskich. Przez przypadek został odkryty skarb z Buszowa z XVIII wieku. Wtedy po raz pierwszy spotkałem się z tym, co jest ukryte pod ziemią i odczułem, jaka to radość poznać historię osadnictwa na danym terenie. Doświadczyłem też  dreszczyk emocji związany z wydobyciem monet. Wykopać skarb – to przecież spełnienie marzeń każdego z nas. Równie ciekawe dla mnie było opracowanie tego zbioru. Wtedy już wiedziałem, że będę chciał szukać kolejnych monet i zajmować się numizmatyką..”.

Tak doktor Tadeusz Szczurek wspomina początki swojej pracy. Teraz jest wybitnym specjalistą z zakresu numizmatyki polskiej i niemieckiej okresu średniowiecza. Napisał kilka książek naukowych, m. in. „Denary i brakteaty odkryte podczas badań wykopaliskowych na średniowiecznym zamku w Międzyrzeczu, woj. Gorzowskie”, „Skarb monet z XV i XVI wieku z Rowu koło Myśliborza”, „Obrót pieniężny w Nowej Marchii w okresie askańskim (ok.1250-1319) w świetle mennictwa krajów niemieckich” , „Moneta w Gorzowie Wielkopolskim i okolicy na przestrzeni dziejów. Gorzów Wlkp. 2007”. Uczestniczy w konferencjach naukowych w Polscei w Niemczech, rozpoznaje całe zbiory i konkretne egzemplarze monet średniowiecznych, jest laureatem prestiżowej nagrody im. Jana Gawrońskiego na najlepszą książkę naukową z zakresu numizmatyki i medalistyki. W Muzeum Lubuskim im. Jana Dekerta, gdzie pracuje, urządził bardzo interesujący gabinet numizmatyczny. Można tam przez specjalne lupy oglądać stare monety, a doktor Szczurek służy wszelkimi informacjami. O sobie kontynuuje: „…Najbardziej interesujący zbiór, jaki udało mi się odkryć pochodził z Wojcieszyc. Były to monety z XII i XIII wieku. Każdy skarb, nawet zdekompletowany przez amatorów-odkrywców jest ciekawy i każdy jest kawałkiem historii…” Teraz pracuje nad pierwszą książką o polskich monetach z okresu rozbicia dzielnicowego (XII-XIII wiek). Do kontaktów podał nam telefon do pracy oraz prywatny e-mail: tel. 957322843, e-mail: tadeuszszczurek@interia.eu. Warto skorzystać.

 

Monika Wilk

Etnolog, śpiewaczka ludowa

Monika Wilk jest dyrektorką Gminnej Biblioteki Publicznej w Bogdańcu, tam robi mnóstwo ciekawych projektów, ale do Galerii Osobowości wpisujemy ją ze względu na oryginalne zainteresowanie. Z wykształcenia jest etnologiem, ciągle zajmuje się kulturą ludową, a przygodę swojego życia tak wspomina:  „… Podczas studiów robiłam badania na wschodzie kraju i tam udało mi się dotrzeć do staruszek w wieku 90 – 100 lat, które potrafiły śpiewać tzw. białym głosem. To było niesamowite…”

Biały głos to technika wokalna typowa dla muzyki ludowej. Kładzie szczególny nacisk na natężenie dźwięku i przenikliwość. Polega na maksymalnym wykorzystanie naturalnych rezonatorów ciała, przede wszystkim rejestru nosowego i czołowego. Na ziemiach zachodnich mało kto potrafi tak śpiewać. Monika Wilk prezentowała swoje umiejętności wokalne  w Muzeum Etnograficznym w Toruniu, w Muzeum Lubuskim podczas imprezy „Końskie Sprawy”, a także w Rumunii w ramach projektu Grundtvig.

Dodaje: „…Technika śpiewu tradycyjnego właściwie umiera śmiercią naturalną, jeśli nie uda nam się zachować jej dla następnych pokoleń to będzie olbrzymia strata dla naszej bogatej kultury ludowej…” Bardzo by chciała nauczyć tej techniki młodzież, ale ponieważ u nas nie ma takich tradycji, zainteresowanie ewentualnymi warsztatami było znikome. A może warto poznać coś całkiem nowego w zakresie śpiewu? Pani Monika ma w repertuarze kilkanaście piosenek, tyle że śpiewanych trochę inaczej. Zaproście ją, by pokazała, na czym polega biały śpiew. Przyjedźcie na warsztaty organizowane w Zagrodzie Młyńskiej  w Bogdańcu na jej warsztaty (o ile będą chętni). Tel. 606180184, e-mail: moniqew@interia.pl.

 

Materiały z gminy Bogdaniec zebrała Monika Wilk.

 

facebook

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij