Europejski Fundusz Rolny na rzecz rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie.

Operacja mająca na celu sprawne wdrażanie LSR, w tym realizacja Planu Komunikacji współfinansowana jest ze środków w ramach działania "wsparcie na rzecz kosztów bieżących i aktywizacji".

Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020.

Przewidywane wyniki operacji: postęp w realizacji sprawnego wdrażania LSR.

Stowarzyszenie Kraina Szlaków Turystycznych Lokalna Grupa Działania

69-200 Sulęcin, ul. Lipowa 20D, tel. 95 755 44 22, fax: 95 755 44 22, rodzinnyraj@gmail.com

stronę odwiedziło

1885377 gości

Osobowości z gminy Lubniewice

(opublikowano: Czwartek 19 listopada 2015)

Beata Frontczak

rękodzieło artystyczne

Artystyczną duszę Beata Frontczak wykazywała już od szkolnych lat, gdy tańczyła w zespołach szkolnych lub śpiewała. Teraz też chodzi jej po głowie reaktywowanie zespołu tanecznego, więc może niebawem oglądać będziemy jej dokonania jako  instruktorki, ale teraz panią Beatę lubniewiczanie podziwiają ze względu na dzieła jej rąk. Wykonuje wszystko co piękne:  robótki szydełkowe, biżuterie (kolczyki, korale, broszki, spinki), ponadto bluzki, firanki, serwetki, koszyczki, obrusy, bombki, jajeczka wielkanocne, różne zwierzątka; wyroby ze słomy żytniej, np. świeczniki, wazony, wykończenia, biżuteria, kasetki, puzderka, elementy ozdobne (wykorzystuje je w bukietach i stroikach z suszu); dekoracje ścienne; obrazy wyszywane. Chętnie wprowadza nowe techniki: np. sutasz, czyli łączenie jedwabnych nici z np. kamieniami; beading, czyli wyroby z koralików, a ostatnio najbardziej pasjonuje się wyrobami z filcu. Właśnie z filcu, czyli z odpowiednio spreparowanej wełny czesankowej robi przepiękne korale, kwiaty, bransolety, a nawet kolczyki. Niewiele osób umie tak pięknie jak ona wykonywać ozdoby z plecionej słomy. Tej techniki nauczył ją ojciec, który także przekazał jej piękne wzory. Kiedyś tą techniką zrobiła całą szopkę bożonarodzeniową i dostała wyróżnienie na konkursie rękodzielniczym.  Prace pani Beaty prezentowane były w lubniewickim zamku, gdy przyjeżdżali tam goście, a ostatnio dziełami z włóczki ozdabia lubniewicki rynek. Jej prace prezentowane były także na filmie promującym gminę Lubniewice, a więc śmiało można powiedzieć, że ona i jej dokonania są wizytówką Lubniewic. Jej ozdoby zawsze znajdują wielu nabywców, gdy wystawia je na kiermaszach lub jarmarkach regionalnych.  Wie, że jako upominki pojechały do wielu krajów Europy, a nawet za ocean.

Chętnie przyjedzie na Wasze imprezy, ale pamiętajcie, że jeśli nie stworzycie możliwości kupienia cudeniek pani Beaty, goście tej imprezy będą mieli do Was pretensje.  Ona chętnie pokaże swoje prace na Wasze życzenie w Lubniewicach, np. w domu kultury, na plaży lub w parku.

Wystarczy zadzwonić. Tel. 695963047.

 

Stefan Habura

rzeźba w drewnie

Urodził się we Florynce, niewielkiej wsi w Beskidach Wschodnich, w rodzinie łemkowskiej. Jak niemal cała jego grupa etniczna, w końcu lat 40 -tych został przesiedlony na zachód Polski. W latach pracy zawodowej pracował jako hydraulik. Zawsze miał słabość do drewna i do rzeźbienia, ale poważnie zajął się tą dziedziną sztuki dopiero, gdy przeszedł na emeryturę. Odezwały się w nim łemkowskie tradycje i w swojej twórczości nawiązuje do sztuki swoich przodków. Powiedział nam: „…Cieszę się, gdy znajdę kawałek drewna, coś z niego zrobię i w ten sposób przedłużam mu życie. Mam z tego satysfakcję, a dzięki rzeźbiarstwu nigdy się nie nudzę. Do pracowni idę, kiedy tylko chcę, i robię to, co lubię...”

Stefan Habura często wystawia swoje prace. Jest zapraszany na imprezy plenerowe, prezentował się w Zielonej Górze, Gorzowie, Krzeszycach, Bledzewie, Słubicach, Kostrzynie, zawsze jest obecny na targach w Gliśnie, latem można go spotkać w Lubniewicach w parku nad jeziorem Lubiąż, gdy „na oczach przechodniów” rzeźbi swoje cudeńka.  Najbardziej lubi takie rzeźby, do których może wstawić  motywy zwierzęce np. konie, niedźwiedzie, ptaki, koty, leśne skrzaty, małe ptaszki. Oprócz figurek zwierząt, możemy zobaczyć  rzeźbione w drewnie oblicza Madonny, krucyfiksy na ścianę i inne świątki. Nie boi się tematów trudniejszych, np. ludzi, a nawet całych scen. Ma wiele dowodów uznania, ale najbardziej zapamiętał zdarzenie sprzed już chyba 10 lat. Wyrzeźbił głowę Chrystusa, którą kupił pewien profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego specjalnie dla swojego kolegi w Austrii. Ten profesor powiedział, że niejeden profesjonalista mógłby się od pana Habury wiele nauczyć. Miło mu było.

Zaproście Stefana Haburę z jego drewnianymi dziełami sztuki do siebie, chętnie przyjedzie po uzgodnieniu warunków. On sam zaprasza do swojego letniego warsztatu nad jeziorem, tam zawsze wstęp wolny, ale aby być pewnym spotkania, trzeba ustalić, kiedy artysta zasiądzie w tym warsztacie. A jeśli zdarzy się, że Stefan Habura zaprosi was do swojego domu, zobaczycie jego kolekcję starych zegarów. Wszystkie na chodzie i wszystkie wydzwaniają godziny. 

Kontakt: tel. 95 755 7025.

 

Katarzyna Knopkiewicz

malarstwo, sztuki plastyczne

 Była najlepszą uczennicą sulęcińskiego ogólniaka, ale malować zaczęła podczas nauki w Niemczech. Tam uczęszczała na zajęcia plastyczne w ramach zajęć pozalekcyjnych, bywała w warsztatach, gdzie wykonywano szkło artystyczne, m.in. bombki. Teraz studiuje, a za osiągnięcia artystyczne dostała stypendium wojewody lubuskiego. Maluje obrazy olejne, lubi także techniki akrylowe, a tematycznie preferuje naturę, przede wszystkim konie. Działała także w organizacji zajmującej się ochroną koni. Inspiracją są dla niej okolice Lubniewic, gdzie mieszka, a przede wszystkim jeziora z oryginalnymi odbiciami wody. Z pasją oddaje się ozdabianiu np. bombek choinkowych lub pisanek na wielkanocne święta. Ma mnóstwo pomysłów, a wszystkie bardzo udane. Powiedziała nam: „,,,Jestem szczęśliwa, kiedy mogę oddać się mojej pasji i kiedy widzę jej efekty. Jednak najbardziej satysfakcjonujące jest uznanie innych osób, które oglądają moje dzieła. Ogromną radość sprawia mi, kiedy mogę im je podarować…” Bo do tej pory Kasia Knopkiewicz nie sprzedawała swoich prac, a jedynie rozdawała. Nie wiemy, czy tak będzie zawsze, ale może warto sprawdzić, czy ciągle chętnie je rozdaje. Wystarczy zaprosić panią Kasię do siebie i stworzyć warunki do ekspozycji jej prac. Zainteresowanych chętnie przyjmie w gospodarstwie agroturystycznym swoich rodziców, którzy ogromnie wspierają jej artystyczną pasję. 

Kontakt: tel. 508381931, e-mail: k.knopkiewicz@gmail.com.

 

Irena Koprowska

rękodzieło artystyczne, witraże techniką Tiffany

Od ponad 20 lat pani Irena Koprowska w swojej malutkiej pracowni zajmuje się cięciem szkła, jego barwieniem, potem lutowaniem, czyli czynnościami uznawanymi za męskie. Tymczasem ona wykonuje techniką Tiffany przepiękne witraże, całe kompozycje ze szkła, a także przedmioty użytkowe, np. lampy, kinkiety, kasetki lampy witrażowe, witraże płaskie, zawieszki, patery, ozdoby okolicznościowe. Swoje dzieła dokumentuje na zdjęciach, ale nie gromadzi ich, bo szybko znajdują nabywców. Niektóre prace pokazywała tylko w Lubniewicach, jako że współpracuje z tamtejszym Gminnym Ośrodkiem Kultury „Pod Morwą”. Wiadomości o jej dziełach rozchodzą się daleko. Wie, że jej prace wywiezione zostały do Niemiec, a nawet do Stanów Zjednoczonych. Powiedziała nam: „…Szkło budzi respekt i szacunek. Podziwiam piękno przedmiotów stworzonych ze szkła, które są niepowtarzalne. Każda z tych rzeczy jest unikatowa...” I ona tworzy takie właśnie przedmioty jedyne w swoim rodzaju. Inspiracji do nowych wzorów szuka wokół siebie, najczęściej w świecie przyrody, a jest on ogromnie bogaty.

Jeśli jesteście zainteresowani trudną techniką Tiffany, pani Irena może przeprowadzić pokaz, oczywiście po uzgodnieniu warunków. Zaprezentuje także swoje prace, choć najwięcej tylko na zdjęciach.

Kontakt: tel. 608119681, e-mail: irenakoprowska@plusnet.pl.

 

Janusz Gerwazy Kowalewski

rzeźbiarstwo

Jeszcze podczas nauki w technikum zainteresował się rzeźbą w drewnie. Wtedy podpatrywał jednego z nauczycieli. Teraz, jako dorosły, wie, że rzeźbiarstwo jest jego pasją. Niestety, różne obowiązkowe zajęcia powodują, że nie może swojej pasji poświęcić się do końca. Wierzy jednak, że gdy kiedyś przejdzie na emeryturę, na pewno będzie przede wszystkim rzeźbił. Swoje prace wykonuje w lipie, akacji, topoli, a także w olsze. Aktualnie ma niewiele prac do pokazania, bo wszystko co zrobi, rozdaje. Jeśli zostanie gdzieś zaproszony, chętnie zaprezentuje swoje rzemiosło, prosi jednak o wcześniejszą propozycję terminu i warunków. Na nadzieje, że niebawem zrobi kilka większych rzeźb, które będzie mógł pokazać u siebie. Zaprasza do Glisna, gdzie mieszka. Tel. 609 726049.

 

Elżbieta Majewska

rękodzieło, działalność społeczna

Sztuka, która wyróżnia panią Elżbietę Majewską, wzięła się z jej... kłopotów rodzinnych, a konkretnie z konieczności opieki nad niepełnosprawnym synem. Opieka ta wymaga wysiłku, nawet fizycznego, a tym samym pani Elżbiecie potrzebne było zajęcia, które uspokaja, wycisza, pozwala pomyśleć o czymś innym. Takim remedium na kłopoty stało się dla pani Elżbiety budowanie przepięknych przedmiotów na zasadach japońskiej sztuki origami. Wybrała origami modułowe, a to oznacza, że z setek małych trójkątów układa całe konstrukcje, np. pięknego łabędzia, kolorowy kosz z owocami, zwierzęta. Ma także świetne pomysły, by cekinami zdobić jajka na Wielkanoc i bombki na Boże Narodzenie. Powstają śliczne cudeńka.

Pani Elżbieta Majewska jest Osobowością swojej wsi także ze względu na działalność społeczną: pełni funkcję sekretarza w Stowarzyszeniu Kobiet z Jarnatowa. Stowarzyszenie to bierze udział w wielu konkursach kulinarnych i zajmuje w nich znaczące miejsca: 1 miejsce na Lubniewickim Śledziku 2012 r., „Perła” za koszulki z farszem w sosie pomidorowym w konkursie w Poznaniu 2011 r., nagrody w Bogdańcu i Krośnie Odrzańskim za pierogi i barszcz ukraiński.

Swoimi potrawami panie z Jarnatowa chętnie częstują uczestników imprez, w których występują. W 2012 roku zaprezentowały swoje umiejętności kulinarne podczas wielkich targów  – „Zielonego Tygodnia” (Grüne Woche) w Berlinie. Panie przygotowały degustację pierogów z mięsem i ruskich oraz pieczonej, faszerowanej cebuli. Można było skosztować miodów, nalewki domowej roboty oraz wypieków. Jeśli chcecie spróbować, dowiedzcie się, kiedy i gdzie Stowarzyszenie będzie się prezentować.
 Natomiast swoich origami pani Elżbieta w zasadzie jeszcze nigdzie nie pokazywała. Ze względu na chorobę syna nie ma możliwości przyjmowania gości u siebie, ale chętnie pokaże swoje prace tam, gdzie będzie zaproszona, oczywiście po uzgodnieniu warunków.

Kontakt – tel. 95 755 89 22.

 

Jan Piskurewicz

Rękodzieło artystyczne – metaloplastyka

Kowalstwem artystycznym Jan Piskurewicz zainteresował się, gdy pracował jako spawacz, jak i przy kowalu. W dziedzinie metaloplastyki jest samoukiem, ale nabył już takie umiejętności, że gdy w 2010 roku był bezrobotny, a Urząd Pracy w Sulęcinie ogłosił konkurs na najciekawszą propozycję działalności, konkurs ten wygrał. Za nagrodę kupił maszynę wielofunkcyjną, półautomat spawalniczy, osprzęt spawalniczy oraz drobne narzędzia ślusarskie. W marcu 2010 roku rozpoczął działalność w swoim zakładzie ładnie nazwanym „Julka”.  Wykonuje bramy, przęsła, balustrady, konstrukcje stalowe, a także wykonuje usługi kowalskie. Ma zamówienia nie tylko z sąsiednich miejscowości, ale z całej Polski, bo bardzo podobają się jego projekty i pomysły artystyczne. Zdecydowaną większość prac wykonuje na zamówienia, bo każda rzecz z dziedziny metaloplastyki jest kosztowna, a on jeszcze nie dysponuje takimi funduszami, aby  robić tylko na wystawy. Ale zawsze znajdzie coś do pokazania. Prezentował się już na targach w Gliśnie, chętnie pokaże się także w innych miejscowościach, ale prosi organizatorów o zwrot kosztów dowozu prac. Natomiast chętnie zaprasza do Glisna, gdzie pokaże nie tylko to, nad czym obecnie pracuje, ale katalogi ze zdjęciami tego, co już zrobił.  O sobie nam powiedział: „…Nareszcie robię to, co lubię. Mam sporo pomysłów, ale brak mi środków na lepsze narzędzia. Marzy mi się sprzęt do profesjonalnego malowania moich wyrobów…” Każde zrealizowane marzenie rodzi następne. Wierzymy, że niebawem spełni się i to.

Kontakt: Tel. 782 100540, e-mail: janpiskurewicz@gmail.com.

 

Łukasz Rusakiewicz

Podkuwacz koni

Kiedyś mówiono o nich po prostu kowale. Ale nie ma już kowali w kuźniach na rozstaju dróg, bo nie ma koni pracujących na polach. Konie zostały zastąpione przez maszyny, a im kowale nie są potrzebni. Natomiast konie ciągle dobrze się mają w stadninach, gdzie służą rekreacji. Takie konie też muszą być podkute, a nowoczesne ich wykorzystanie wymaga innych umiejętności.  Łukasz Rusakiewicz podkuwaniem koni zajął się stosunkowo niedawno, ale już jego profesja budzi duże zainteresowanie. Powiedział nam: „…Podkuwanie koni wymaga wielkiego zaangażowania, zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Od dobrego podkuwacza wymagana jest znajomość anatomii dolnego odcinka końskich nóg, biomechaniki kopyta, motoryki ruchu konia, podstaw żywienia i chowu koni, umiejętności właściwego podejścia do psychiki konia, zdolności prawidłowej oceny wad postawy, odpowiedniej ich korekcji…” Obecnie podkuwanie jest rozwiniętą dziedziną ocierającą się o weterynarię, a podkuwacz zawsze współpracuje z właścicielem, aby jego często bardzo kosztowny koń mógł być użytkowany jako zdrowy i szczęśliwy.

Teraz nie prowadzi się koni do kowala, a podkuwacz jedzie do stadniny. Łukasz Rusakiewicz chętnie zaprezentuje swoje umiejętności na pokazach w Lubniewicach, gdzie mieszka lub pojedzie na zaproszenie, ale to dziedzina kosztowna, więc liczy, że zapraszający uwzględnią jego warunki. Ma też nadzieję, że w ten sposób zyska nowych zleceniodawców. Zobaczcie nie tylko na zdjęciach, jak wygląda współczesny podkuwacz koni, bo to już nie kowal.
Pan Łukasz zaprasza:  tel. 723272779, e-mail: lukaszpodkuwacz@gmail.com.

 

Marzena i Hassan Warsztoccy

Orientalna kuchnia, rękodzieło artystyczne, działalność społeczna

W Lubniewicach zamieszkali w 2007 roku i od razu zaczęli zmieniać świat wokół siebie. Jak wskazuje imię pana Hassana, ma on arabskie korzenie, stąd jednym z zajęć państwa Warsztockich jest propagowanie kuchni arabskiej. Prowadzą sklep interentowy pod adresem www.arabskie.pl, w którym można kupić wszystkie składniki do ulubionych przez Arabów potraw. Tam także podają przepisy kulinarne, receptury, opisy smaków i innych walorów tej orientalnej kuchni. Oczywiście, można zamawiać artykuły nie tylko po polsku, ale i po arabsku.

Ponadto prowadzą pracownię „Hassanova”, w której pani Marzena zajmuję się szkłem
i techniką witrażową, a pan Hassan metaloplastyką. O swoich pracach napisali na stronie internetowej www. Hasanova.pl:  „…Lubimy zachwycać. Dobrze zaprojektowanym wzorem, doskonałym wykonawstwem, idealną konstrukcją, tym, że przedmioty i prace przez nas są wykonane starannie, że są oryginalnie, jedyne w swoim rodzaju. Prace z naszej pracowni cieszą oko i duszę w miejscach i chwilach zwykłych i niezwykłych…” Wystarczy zajrzeć na tę stronę, by się zachwycić zarówno witrażami, jak i pracami z metalu.

Jeśli chcecie zobaczyć prace na żywo, radzimy zajrzeć do  ośrodka „Kormoran” w Sulęcinie, gdzie zrobili parawan witrażowy, lampy nad stół bilardowy, witraż w drzwiach. Znacznie bardziej niż w regionie są znani w świecie, bo dzięki internetowi świat dla nich stoi otworem. Warto przekonać ich, że obok, po sąsiedzku mieszkają ludzie zainteresowani ich dokonaniami. Zaproście państwa Warsztockich do Was, a opowiedzą o arabskiej kuchni i nauczą nowych przepisów, a także zaprezentują swoje prace artystyczne. Są bardzo otwarci na różne dokonania społeczne. Wychowują trójkę dzieci i pewnie, aby również je włączyć do działania, zostali współzałożycielami stowarzyszenia „Lub robić coś", w ramach którego zrealizowali projekt: "Zatrzymać czas – patrzymy w przyszłość, łączymy pokolenia". Chętnie podzielą się doświadczeniami w pracy na społecznym polu.

Kontakt:  957558043, e-mail: pracownia@hassanova.pl.

 

Materiały z gminy Lubniewice zebrała Marta Rusakiewicz.

 

facebook

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij