Europejski Fundusz Rolny na rzecz rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie.

Operacja mająca na celu sprawne wdrażanie LSR, w tym realizacja Planu Komunikacji współfinansowana jest ze środków w ramach działania "wsparcie na rzecz kosztów bieżących i aktywizacji".

Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020.

Przewidywane wyniki operacji: postęp w realizacji sprawnego wdrażania LSR.

Stowarzyszenie Kraina Szlaków Turystycznych Lokalna Grupa Działania

69-200 Sulęcin, ul. Lipowa 20D, tel. 95 755 44 22, fax: 95 755 44 22, rodzinnyraj@gmail.com

stronę odwiedziło

1885430 gości

Osobowości z gminy Sulęcin

(opublikowano: Czwartek 19 listopada 2015)

Maciej Barden

kompozytor, autor tekstów, aranżer, wokalista

Maciej Barden śpiewa od najmłodszych lat. Kocha ballady, piosenki romantyczne, spokojne, ale z sensem.  Skomponował ponad 200 piosenek, z których 42 ukazały się na trzech płytach oraz nagrał trzy teledyski. Jest żywą kroniką życia muzycznego w Sulęcinie: w kilku zespołach grał na perkusji i śpiewał, także prowadzi samodzielną działalność koncertową.   

W 2000 r. napisał i nagrał piosenkę „Miasto nasze”, która stała się nieformalnym hymnem Sulęcina. W 2010 r. w związku z obchodami 65 rocznicy powstania I Liceum Ogólnokształcącego w Sulęcinie stworzył płytę  „Wszystko było pierwszy raz”. Znalazło się na niej ponad 400 zdjęć z życia szkoły, które prezentowane są na tle podkładów instrumentalnych p. Macieja. Od 10 lat pisze pieśni kresowe dla chóru „Biały Orzeł”, dzięki którym chór zdobywa pierwsze nagrody na przeglądach. Jest autorem ok. 300 wierszy, głównie o miłości. Chętnie pisze na zamówienie piosenki i wiersze okolicznościowe lub adresowane do konkretnej osoby. W latach 80. przez 6 lat prowadził kabaret. Pisał również artykuły dla „Gazety Sulęcińskiej”, przez 10 lat był wolontariuszem w Kole Pomocy Osobom Specjalnej Troski „Razem”. Ponadto od lat zbiera wizytówki i tematyczne wycinki prasowe.

Koncertuje tam, gdzie zapewnione jest nagłośnienie i odtwarzacz CD. Nieustannie czerpie radość z tworzenia, a największą, gdy widzi, że na jego koncertach ludzie bawią się razem z nim.

Piosenek Macieja Bardena można posłuchać na stronie: http://www.hv-musicstudio.pl/kapele/Barden/HOME.htm, a skontaktować się z nim pod nr tel.  95 755 3148 lub 694 050 626. Można pisać na adres: maciek.barden@wp.pl   

                                                 

Wiesław Borowczyk

pasje: łowiectwo, kolekcjonowanie broni myśliwskiej i noży, snycerstwo

Wiesław Borowczyk mieszka w Wędrzynie, jest obecnie na emeryturze, ale wcześniej przez 39 lat był oficerem WP i 19 lat komendantem wędrzyńskiego poligonu.

W 1981r. zdał egzamin łowiecki i od tej pory wierny jest tej pasji. Podkreśla różnicę między łowiectwem a myślistwem. Łowiectwo jest elementem ochrony  przyrody, oznacza ochronę zwierząt łownych i gospodarowanie ich zasobami w zgodzie z zasadami ekologii, gospodarki rolnej i leśnej. Natomiast myślistwo określa czynności polegające na pozyskiwaniu zwierzyny i wykonywaniu polowania. Temat ten interesująco rozwija w pogadankach, jakie wygłasza dla młodzieży.

Od 15 lat jest prezesem Okręgowej Rady Łowieckiej w Gorzowie Wlkp., prezesem  Wojskowego Koła Łowieckiego nr 462 w Wędrzynie. Szczęśliwy jest, że na początku swojej drogi zawodowej dostał skierowanie do Wędrzyna, bo dzięki ograniczonej dostępności mamy tutaj prawdziwe perełki przyrodnicze.

Ma dwie kolekcje. Pierwsza składa się z broni myśliwskiej, a najciekawszy eksponat to pistolet parabellum z 1916 r. A druga, większa, to kolekcja noży, głównie myśliwskich, która liczy ponad 400 sztuk. W wolnych chwilach lubi bawić się robieniem z drewna artystycznych podkładek pod swoje eksponaty.

Chętnie przyjedzie do szkół lub innym grupom opowie o potrzebie ochrony przyrody i o swojej pasji łowieckiej. Zaprasza także do klubu wojskowego w Wędrzynie, gdzie pokaże część swoich trofeów i podzieli się wrażeniami z polowań w Afryce. Może wtedy zdradzi przepis na swoje popisowe danie: rosół z bażanta z domowej roboty makaronem z samych żółtek. Kontakt – e-mail: wborowczyk@o2.pl.

 

Chór Parafialny „Arka” im. Jana Pawła II

Powstał w Sulęcinie 15 marca 1999 r. z inicjatywy księdza proboszcza Piotra Mazurka.  Chórem kieruje i dyryguje p. Jan Murmyło, organista. Chór to około 35 osób, które śpiewają z podziałem na cztery głosy. Chór wykonuje tylko pieśni związanie z liturgią mszy świętej, śpiewa również podczas mszy odbywających się w plenerze, np. z okazji dożynek na terenie gminy Sulęcin. Występuje także w corocznym Przeglądzie Chórów Parafialnych i w Spotkaniach Maryjnych organizowanych z inicjatywy księdza proboszcza w Sulęcinie. Chóru można posłuchać w każdą niedzielę na mszy o godz. 9 00 w kościele parafialnym p.w. św. Henryka, ponadto podczas wszystkich świąt kościelnych. Możliwe jest zamówienie występu chóru na np. mszy ślubnej lub uroczystości pogrzebowej w Sulęcinie. Pod względem wyzwań muzycznych taka formuła w pełni satysfakcjonuje wszystkich chórzystów, a w kalendarzu z trudem znajdują wolne terminy. Chór z założenia nie bierze udziału w konkursach. Za swój sukces chórzyści uważają fakt, iż od tak wielu lat z pasją śpiewają i stanowią grupę przyjaciół. Utrzymują się samodzielnie, wyłącznie ze środków zarobionych śpiewem. Śpiewanie jest ich pasją.

Kontakt:  tel. 697 553 415.

 

Chór „Biały Orzeł”

W noc świętojańską 24 czerwca 1998 r. członkowie Stowarzyszenia Kresowian im. Jana Pawła II w Sulęcinie spotkali się przy ognisku, by się pobawić i pośpiewać. Właśnie tam zapadła decyzja o utworzeniu chóru „Orzeł Biały”. Chór powstał z naszych pragnień, miłości do Boga i Ojczyzny, stron rodzinnych, naszego ukochanego Sulęcina i pieśni śpiewanych przez naszych ojców i dziadków – powiedział kierownik chóru Stanisław Czak. Za cel postawili sobie propagowanie pieśni chóralnej o tematyce kresowej, ludowej, patriotycznej, religijnej i popularnej. Większość jego członków to dawni mieszkańcy Kresów Wschodnich. Chór liczy około 25 osób. Niezmiennie od lat dyryguje, uczy i dyscyplinuje ich Zbigniew Chomicki.

W repertuarze chór ma ponad 600 pieśni, które wykonuje na cztery głosy przy akompaniamencie akordeonu. Co roku uczestniczy w Festiwalu Pieśni „Kresowiana” w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie zdobywa najwyższe nagrody, oraz w Festiwalu Zjednoczonej Europy w Łagowie. Jest zespołem znanym w regionie, często zapraszanym na uroczystości w sąsiednich miejscowościach.

Nagrody finansowe przeznacza na podróże. Chórzyści byli już w Rzymie, Mińsku, Lwowie i Paryżu. Są wielką rodziną. Razem tworzą klasę muzyczną Uniwersytetu III Wieku. Wybierzcie się na koncert chóru w Sulęcinie lub w innej niedalekiej miejscowości. Albo zaproście chór do siebie. Kontakt - tel. 95 755 20 01.

 

Eduard Diłanian

malarz, literat, tłumacz

Urodził się w Erewaniu, w Armenii. Tam ukończył uniwersytet na wydziale filologii germańskiej. Uczył języka niemieckiego i był tłumaczem, także w NRD. Już w latach młodości odkrył zainteresowanie plastyką i dużo malował. W 1987 r. uzyskał tytuł Narodowego Artysty w dziedzinie malarstwa nadany przez Ministerstwo Kultury Ormiańskiej Socjalistycznej Republiki Związkowej za całokształty twórczości artystycznej.

W końcu lat 90. zdecydował się z żoną Erną, także plastyczką, wyjechać na stałe do Polski, bo ona miała polskie korzenie. W 1998 r. zamieszkali w Sulęcinie. Powiedział nam: Przyjęto nas tu bardzo ciepło i nadal czujemy wyrazy sympatii. Sulęcin to nasze miejsce na zmieni. Moją twórczością chcę choć trochę odwdzięczyć się ludziom, którzy pomogli się nam tutaj zadomowić.

Edward Diłanian uczy języka niemieckiego, maluje, pisze książki, a nawet jest tłumaczem z języka niemieckiego na polski i odwrotnie. Zdobył wiele nagród na konkursach i przeglądach plastycznych, miał wiele wystaw w Polsce i w Niemczech. Jest autorem trzech książek napisanych po polsku: „Pytania do Isabelle”, „Prawdziwy mężczyzna” i Kocham Cię, glino”.  Za zasługi na tych polach, w 2011 r. z okazji 55-lecia pracy artystycznej otrzymał  Honorową Odznakę „Zasłużony dla Kultury Polskiej” przyznaną przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Chcecie poznać tego wszechstronnie uzdolnionego, a na dodatek jeszcze bardzo sympatycznego człowieka? Zaproście go do siebie lub spotkajcie się z nim w Domu Joannitów, oczywiście razem z żoną Erną. Tel. 885 049 835.

 

Erna Diłanian

artysta plastyk

Urodziła się w Erewaniu w Armenii, tam ukończyła Akademię Sztuk Pięknych na wydziale dekoracyjnym i ceramiki. Przez 18 lat pracowała w Centrum Wychowania Estetycznego w Erewaniu, współtworzyła Galerię Twórczości Dziecięcej, miała autorskie wystawy.

Polskie korzenie pozwoliły jej wraz z mężem i córką osiedlić się w Polsce. Od 1998 r. mieszkają w Sulęcinie. Pierwszą wystawę malarstwa i artystycznych makram pokazała w 2011 roku w Domu Joannitów. Powiedziała nam po wernisażu: Najpiękniejsze jest, kiedy nawet obcy ludzie podchodzą do mnie z życzliwym spojrzeniem, z błyskiem w oku i mówią, że bardzo im się podoba to co robię. Tworzyć coś, co ludzie pokochają, to niezwykłe uczucie.

Poznajcie Ernę i Edwarda Diłanianów. Są bardzo ciekawymi ludźmi. Tel. 885 049 835.

 

Anna Druzgała

animatorka życia kulturalnego i pomocy społecznej

Panią Annę trudno zastać w domu, bo prawie cały swój czas poświęca innym. Można jej pozazdrościć niekończących się pokładów energii i masy pomysłów, które z pasją realizuje jako kierowniczka Klubu Wojskowego 17 WBZ w Wędrzynie. A jest jedną z nielicznych kobiet piastujących podobne stanowiska w kraju. Pod jej skrzydłami  klub kwitnie, dając możliwość rozwoju i zabłyśnięcia nie tylko dzieciom. Do klubu chętnie przychodzą także dorośli mieszkańcy Wędrzyna, a nawet goście spoza tej miejscowości, bo tam zawsze dzieje się coś ciekawego. W klubie koncentrują się także liczne działania charytatywne inspirowane przez panią Annę: organizuje koncerty na rzecz chorych dzieci, zbiera paczki, by pomagać biednym rodzinom. Powiedziała nam: – Jeśli jakieś dobro przeszło przez moje ręce, to mam  wewnętrzny spokój, że mogłam pomóc osobom, które znalazły się w trudniej sytuacji życiowej czy w chorobie. Ważne również, aby przekonać o potrzebie tych działań innych ludzi, bo łatwiej czynić dobro, gdy pomaga wielu.

Pani Anna jest także współzałożycielką Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju

Garnizonu Wędrzyn i członkiem rady osiedlowej, bo taki status ma samorząd mieszkańców Wędrzyna.

Nie dziwi więc, że lista nagród i podziękowań dla pani Anny jest bardzo długa: od władz wojskowych, od władz samorządowych powiatu oraz miasta i gminy Sulęcin. Chcecie poznać panią Annę? Polecamy  tel. 519 131 625.

 

Waldemar Handzlewicz

muzyk, fotografik, poeta

Wszyscy, którzy śpiewają lub śpiewali, a pochodzą z tych okolic, uczyli się tej profesji w studiu piosenki  pana Waldemara. Od 1984 r. w Sulęcińskim Domu Kultury prowadzi zajęcia wokalne z dziećmi i młodzieżą. Natomiast w Warsztatach Terapii Zajęciowej pracuje jako terapeuta i zajmuję się muzykoterapią. Efekty są znakomite. Zespoły spod jego ręki grają i śpiewają, a ich występy doceniane są na ogólnopolskich festiwalach. Pan Waldemar ma studio, w którym nagrywa piosenki i propaguje je nie tylko w regionie. Sam dużo piosenek komponuje, a nawet pisze do nich teksty.  Na pewno Wam się spodobają, gdy ich posłuchacie na jego stronie internetowej www.hv-musicstudio.pl. Waldemar Handzlewicz także sam gra na instrumentach klawiszowych, jest członkiem zespołu The Doctors.

Drugą pasją Waldemara Handzlewicza jest fotografia. Jego artystyczne zdjęcia można także obejrzeć na podanej wyżej stronie internetowej. Są także w kalendarzu na 2012 r. wydanym przez dom kultury. Ma mnóstwo pomysłów muzycznych i fotograficznych. Chętnie się nimi podzieli, gdy go zaprosicie do siebie lub przyjedziecie do niego. Kontakt:  tel. 510 128 145, e-mail: handzlewicz@wp.pl.

 

Anna Kicińska

rękodzieło artystyczne

Jest polonistką, ale tak naprawdę realizuje się robiąc różne cudeńka. Plecie koszyki z papieru, szydełkuje anioły, misie, bociany, na drutach robi chusty i poduszki, z kawałków szkła i miedzianej taśmy wyczarowuje witrażowe zawieszki. Ważny jest dla niej recycling, dlatego wykorzystuje stare gazety w technice papierowej wikliny, a z plastikowych reklamówek, starych podkoszulków i szmatek dzierga modne torby i dywaniki. Korzysta ze znalezionych podczas spacerów gałązek, muszelek, szkiełek wygładzonych morską wodą. Lubi motywy i kolorystykę ludową, wplata je w swoje prace.

Możliwość tworzenia i obdarowanie innych choćby drobiazgiem, sprawia jej ogromną radość. Anna Kicińska realizuje własne pomysły, chociaż inspiracji dostarcza jej też Internet. Chętnie wyjeżdża na warsztaty organizowane w różnych częściach Polski i tam się uczy nowych technik. Swoje umiejętności przekazuje innym, przede wszystkim na warsztatach organizowanych w Bibliotece Pedagogicznej w Sulęcinie, gdzie pracuje.

Według p. Anny, w świecie rękodzieła każdy może znaleźć coś dla siebie. Ważne są spotkania, gdzie można wyciszyć się, wspólnie tworzyć, rozmawiać, wymieniać się wzorami.

Chcecie nauczyć się robić z tkaniny dżdżownice i ślimaki, a z wełny samochody? Zajrzyjcie na warsztaty do pani Anny. Albo zaproście ją do siebie, by Wam opowiedziała i pokazała, jak to się robi. Ona ma talent w rękach, i twierdzi, że wykonanie tych przedmiotów jest bardzo łatwe, wystarczy tylko zacząć. Dzwońcie do niej - tel. 693 444 591 lub piszcie na adres:  a-nk@tlen.pl.

 

Jan Kmieć

rzeźbiarz

Pomysły rzeźb po prostu rodzą się w głowie Jana Kmiecia. Inspirują go fotografie i ilustracje z książek oraz otaczająca przyroda. Każdy pomysł musi naszkicować na papierze. Dopiero wtedy przystępuje do wykonania rzeźby. Rzeźbi wyłącznie w lipie, ale ma problemy, bo bardzo trudno zdobyć odpowiednie drewno, jednak kiedy już się uda, to wykorzystuje każdy kawałek.

Jan Kmieć stworzył serię herbów miast powiatu sulęcińskiego oraz miast partnerskich. Dla wnuków wykonał obrazki zwierząt i krasnoludków w pięknych kolorach. Ważne miejsce na ścianie pokoju w mieszkaniu pana Jana zajmuje rzeźbiony portret jednej z wnuczek. Nie sposób się nie uśmiechać patrząc na te prace. Z potrzeby serca powstały portrety papieża Jana Pawła II, podarowane m. in. sulęcińskiej parafii.

Chętnie rzeźbi ozdobne deseczki pod trofea myśliwskie. Wymyśla do nich nowe zdobienia, głównie motywy przyrodnicze, pokrywa je lakierami w odpowiednich odcieniach. Przez 4 lata zbierał rogi, aby zrobić z nich piękny żyrandol i kinkiet.

Z własnej inicjatywy zbudował karmniki i zaniósł je do przedszkola w elementach. Wspólnie z dziećmi je składał, służąc radą i pomocą. Dziewczynki wkręcały śrubki, chłopcy młotkami wbijali gwoździe, wszyscy świetnie się bawili, pozostały po tym miłe wspomnienia.

Ma wiele pomysłów na kolejne prace. Planuje wyrzeźbić serię kwiatów. A może serię koni? Chciałby zrobić sporych rozmiarów krokodyla, żółwia, inne zwierzęta i stworzyć miejski plac zabaw dla dzieci. Chodzi mu po głowie zorganizowanie pleneru rzeźbiarskiego, aby prace, które na nim powstaną, zdobiły na stałe przestrzeń miejską Sulęcina.

Pan Jan jest po poważnej operacji, powoli wraca do zdrowia, rzeźbienie w drewnie lipowym traktuje jako element terapii. Na razie kontakty z widzami (turystami) musi ograniczyć. Osoby zainteresowane jego pracami mogą kontaktować się z nim za pośrednictwem córki, Anny Kicińskiej (tel. 693 444 591, e-mail: a-nk@tlen.pl).

 

Nadzieja Kogut

rękodzieło artystyczne

Pani Nadzieja jest Ukrainką, więc zrozumiałe, że kultywuje najbardziej tam popularną technikę rękodzielniczą – haft krzyżykowy. Zaczynała od kopiowania tego, co haftowała jej babcia. Teraz sama tworzy wzory, najczęściej inspirowane sztuką. Najbliższy plan – dokończenie haftu  „Damy z łasiczką” według znanego obrazu Leonarda da Vinci. Nie ucieka jednak od ludowych wzorów, chętnie w takim stylu zdobi jajka wielkanocne, motywy ludowe wykorzystuje także w obrazach, np. w stylizacjach bukietów. Co najmniej raz w roku jest na Ukrainie, by wzbogacać swoje pomysły o nowe tendencje. Zawsze starannie dobiera tkaninę, precyzyjnie zestawia kolory, jej krzyżykowe dzieła są niezwykle wypracowane. Choć kosztują ją sporo pieniędzy i czasu, nie sprzedaje ich, a najwyżej daje na pamiątkę temu, komu się spodobają. A że podobają się wielu ludziom, pojechały z nimi nawet do Hiszpanii i Holandii. W zasadzie nie robi rzeczy użytkowych, bo – jak twierdzi – serce by jej pękło, gdyby ktoś na serwetę z jej haftem wylał kawę. Dlatego najchętniej haftuje obrazy. W latach pracy zawodowej uczyła haftu swoich uczniów, spośród których kilkoro przejęło jej pasję. Ona twierdzi, że haft to najlepsze lekarstwo na stres i kłopoty dnia codziennego. Pozwalają o nich zapomnieć. Swoje prace pokazywała na wystawach w Sulęcinie i w Gorzowie, o jej pasji pisała „Gazeta Lubuska”. Chętnie także pokaże tam, gdzie zostanie zaproszona. Również może zainteresowanych zaprosić do siebie. Przy okazji można będzie obejrzeć kolekcję... kogutów pani Nadziei Kogut, bo przecież nazwisko zobowiązuje. A że jest mistrzynią w pieczeniu ciast, to na pewno będzie można poznać najlepsze przepisy, a może nawet coś spróbować. Panią Nadzieję we wszystkich jej pasjach ogromnie wspiera mąż, więc zawsze możecie liczyć, że pomoże jej w organizacji wystawy, wyjazdu, czy przyjęcia gości. Tel.  95 755 48 94.    

 

Irena Wanda Kołowrocka

poetka

Mieszka w Wędrzynie i z tamtejszym środowiskiem związała swoje życie zawodowe oraz twórcze. Książki ukochała od lat najmłodszych, ale jako osobę dorosłą najbardziej zajmuje ją poezja. Twierdzi, że słowo „ma bardzo dużą moc i wywołuje ogromne emocje, trzeba więc mądrze się nim posługiwać”. Dlatego jej wiersze powstają z emocji, których doświadcza autorka. Dąży, aby każdy jej wiersz był o ważnych ludziach i sprawach.

Od lat doskonali swój warsztat poetycki na licznych warsztatach, z uwagą słucha ocen krytyków.  Jest laureatką wielu konkursów literackich: głównych nagród  XII i XIII Sesji Wojskowego Klubu Literackiego w Warszawie, czołowych nagród na dorocznych Głogowskich Konfrontacjach Literackich i licznych nagród oraz wyróżnień w konkursach ogólnopolskich i regionalnych (np. Konkurs Jednego Wiersza gazety „Słowo Polskie” we Wrocławiu, miesięcznika literackiego „Akant”).

Wierzy, że najważniejsze sukcesy ciągle przed nią. Także profesjonalne wydanie tomiku poetyckiego. Ma już pierwszy pod tytułem „Szuflady kurz”, tyle że wydany w niewielkim nakładzie.  Teraz ogromnie żałuje, że nie zdecydowała się na publikację  tomiku, gdy namawiała ją Agnieszka Osiecka. Wtedy sądziła, że jeszcze za wcześnie.   

Za zasługi w pracy dla kultury Irena Wanda Kołowrocka otrzymała: odznakę „Zasłużony Działacz Kultury” decyzją ministra kultury Waldemara Dąbrowskiego z 2003 r. i tytuł „Działacz Kultury Ziemi Sulęcińskiej” za rok kulturalny 1999/2000.

Irena Kołowrocka chętnie spotyka się z młodzieżą, czyta swoje wiersze, uczy rozumieć utwory innych autorów, rozwija wrażliwość odbiorców. Można ją zaprosić do Waszej miejscowości albo spotkać się z nią w klubie w Wędrzynie. Kontakt: tel. 691131883.

 

Jerzy Lasota

instruktor harcerski, działacz społeczny

Jerzy Lasota nie jest z wykształcenia pedagogiem ani nauczycielem, a przecież za najważniejsze swoje zadanie uznaje wychowanie młodzieży. Preferuje przy tym wychowanie w sposób szczególny – przez harcerstwo. Mówi o sobie: Przyrzeczenie harcerskie składałem w 1968 roku  i od tego czasu działam i żyję według zasad harcerskich. Ma stopień harcmistrza. W strukturach harcerskich pełnił różne funkcje, był m.in. komendantem hufca Sulęcin, aktualnie jest jego skarbnikiem. Pan Jerzy niedawno poważnie chorował, ale jeszcze będąc w szpitalu zajmował się sprawami hufca. Jest żywą historią sulęcińskiego harcerskiego środowiska i dlatego chciałby napisać monografię hufca. Ma także inne plany: chciałby założyć w hufcu zespół muzyczny, organizować Przegląd Piosenki Harcerskiej, a przede wszystkim zachęcić nauczycieli do działalności w ZHP.

Jego dewizą jest praca z młodzieżą. Twierdzi: Nigdy nie odmówię młodym pomocy. Mogą na mnie liczyć. Harcerze to wspaniała rodzina i trzeba dbać, żeby pięknie się powiększała.

Jeśli dotąd nie poznaliście instruktora tak oddanego harcerskiej idei, zaproście pana Jerzego do siebie lub spotkajcie się z nim w Sulęcinie. Najlepiej po telefonicznym uzgodnieniu: tel. 535 195 342.

 

Izabela Lewandowska

propagatorka historii

Pani Izabela nie znała swojego dziadka, Piotra Krajnika, który przed wojną był policjantem w Lidzbarku Welskim. Jako dziecko zastanawiała się, dlaczego w rodzinie nie mówi się o tym dziadku. Nie wiedziała wtedy, że po wojnie długo nie można było mówić o polskich oficerach i policjantach, którzy zostali zastrzeleni w obozach w Związku Radzieckim. Gdy zmieniły się uwarunkowania polityczne, pani Izabela z niezwykła determinacją  odszukała pamiątki po dziadku, włączyła się do pracy w stowarzyszeniu Rodzina Katyńska, razem z Rodziną odwiedziła cmentarze w Katyniu, Ostaszkowie i Miednoje, gdzie jest pochowany jej dziadek.  Przywróciła jego pamięć w Lidzbarku Welskim, gdzie uroczyście odsłonięto kamień mu poświęcony. W kwietniu i w maju 2011 roku w Bibliotece Pedagogicznej w Sulęcinie   prezentowana była wystawa przygotowana przez panią Lewandowską pod tytułem „Katyń – ocalić od zapomnienia”, którą wiele osób obejrzało ze wzruszeniem.  Najcenniejsze eksponaty zgromadzone przez panią Izabelę włączone zostały do  wystawy katyńskiej w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie „Pamięć nie dała się zgładzić…”.

Początkiem zainteresowania polską historią dla pani Izabeli Lewandowskiej były dzieje jej rodziny. Teraz na spotkaniach z młodzieżą chętnie opowiada o swojej rodzinie, o losach polskich oficerów i policjantów w czasie II wojny światowej, a przede wszystkim o pamięci pokoleń, którą zawsze trzeba kultywować.

Wam też opowie. Zadzwońcie, by się z nią umówić: tel. 511 224 164 lub 95 755 2947.

 

Magdalena Mielcarek

rzemiosło artystyczne

Z wykształcenia jest pedagogiem i zawsze chciała pracować z osobami niepełnosprawnymi. Tymczasem w Warsztatach Terapii Zajęciowej wolne było tylko miejsce dla osoby prowadzącej pracownię plastyczną. Choć wcześniej nie miała bliższych kontaktów z plastyką, nie zastanawiała się długo. Pomyślała, że w przypadku jej podopiecznych nie chodzi o wysoką sztukę, a o ich usprawnianie przy okazji wykonywania obrazków, rzeźb lub wycinanek. Zaczęła szukać pomysłów                  w książkach i Internecie, najpierw sama próbowała różnych technik, a później wprowadzała je na zajęcia. Okazało, że wykonywanie takich prac wcale nie jest  trudne, a wychowankom sprawia wiele radości. Przy okazji pani Małgorzata odkryła u siebie zdolności rękodzielnicze. Teraz nie wyobraża sobie dnia bez takich robótek. Cały czas coś klei, maluje, szyje. W domu i w pracy. Mówi: Bawię się tym, a że przy okazji moje prace cieszą innych, sprawia mi to ogromną przyjemność.

Jeszcze nigdzie nie pokazywała swoich prac, nie miała wystaw. Jej talent mogli podziwiać ci, którym z różnych okazji wysyła okolicznościowe kartki. Także uczestnicy Warsztatów, bo tam wiszą jej prace. Zobaczcie, jakie ładne i pomysłowe. Pani Magdalena zaprasza. Jeśli chcielibyście nauczyć się, jak je zrobić, zaproście panią Magdalenę do siebie.  Tel. 665 659 751, e-mail: brytan7@wp.pl.

 

Andrzej Mikutel

regionalista, turysta

Na pytanie: Czy jest zainteresowany prezentacją swoich zainteresowań, odpowiada: Tak, ale brak mi na to czasu. Nie dał nam swojego telefonu, e-maila ani żadnego zdjęcia. A przecież mimo to włączamy do naszej Galerii Osobowości w przekonaniu, że gdzieś na trasie spotkacie zapalonego turystę na rowerze wytyczającego nową trasę lub korygującego wytyczoną wcześniej.

To Andrzej Mikutel, lekarz pracujący w sulęcińskim szpitalu często od rana do nocy. Ponieważ kocha turystykę, nie wyobraża sobie dnia bez choćby krótkiej jazdy na rowerze. Zrozumiałe więc, że czasu na inne zajęcia po prostu nie ma. 

Bakcyla turystyki przejął od rodziców, a wyhodował na studiach w Szczecinie. Gdy rozpoczął pracę w Sulęcinie, od razu skupił wokół siebie grono zainteresowanych ożywieniem turystyki w regionie. Od 1994 roku wytycza i znakuje trasy turystyczne, także dba o ich aktualizację. Najchętniej rowerowe, bo bardzo kocha rowery, szczególnie górskie. Lubi na rowerze wspiąć się na szczyt. Niestety, w naszych stronach szczytów nie ma, ale za to Andrzej Mikutel stawia sobie szczytne zadania. Na przykład połączyć szlakami turystycznymi rejon Krzeszyc z rejonem Łagowa, Słubice z Cybinką i tak dalej. To on reaktywował i długo był prezesem sulęcińskiego PTTK, on był inicjatorem a teraz jest jednym z organizatorów sulęcińskich Zjazdów Cyklistów, on gromadzi i propaguje wiedzę o przyrodzie i przeszłości ziemi sulęcińskiej. W tym zakresie jest wiele do zrobienia, bo wkradło się tu dużo pomyłek. Pan Andrzej weryfikował je podczas wykładu w Domu Joannitów. Miejmy nadzieję, że swoją wiedzę udostępni w innych formach, np. w publikacjach lub w internecie.

Czy można do pana Andrzeja mieć pretensje, że nie deklaruje wizyty ani nie zaprasza do siebie? Nie, na pewno nie. Ale zaprasza na trasy. Na pewno go tam spotkacie.  

 

 Artur Pawlik

Jego pasje: harcerstwo, fotografia, nurkowanie, wspinaczka

Pracuje jako żołnierz zawodowy, kończy studia z zakresu ratownictwa, a do tego  jeszcze oddaje się kilku niezwykłym pasjom. Jednak wszystkie swoje pasje podporządkowuje najważniejszej: harcerstwu. Jest komendantem hufca ZHP w Sulęcinie, co mu nie przeszkadza w prowadzeniu sulęcińskiej 3 DSH „RED ONE” im. Cichociemnych. Należy do Nadobrzańskiego Klubu Płetwonurków „Obra” w Skwierzynie, także kocha wspinaczkę, a wszystkie swoje i przyjaciół wyczyny upamiętnia fotografując. Jego zdjęcia to nie tylko rejestracja zdarzeń, mają one także walory artystyczne.

Bardzo lubi organizować rajdy harcerskie, z których najważniejszy to „Czerwona Jedynka”, z piątą edycją w 2012 roku. Na każdym można przeżyć niezwykłe przygody. Druh Artur powiedział nam: Harcerstwo to mój sposób na życie, daje mi  mnóstwo radości. Cieszę się, że mogę swoją pasją zarazić młodych ludzi. Największą nagrodą jest dla mnie, gdy po kolejnej wyprawie widzę uśmiech na twarzach druhów i druhen, którzy z iskrami w oczach opowiadają o zakończonej przygodzie i planują kolejne wyzwania.

Zdobył stopień podharcmistrza, a za pracę na rzecz młodzieży dostał Odznakę Honorową ZHP Brązowy Krzyż „Za Zasługi dla ZHP” oraz Odznakę Honorową „Służby Dziecku”.

W najbliższym czasie planuje: ukończenie studiów, zdobycie patentu z nurkowania, odbycie kursu wspinaczkowego, a wszystko nierozłącznie z aparatem fotograficznym. Choć ma mnóstwo zajęć, deklaruje, że życzliwie odpowie na zaproszenia, a nawet pomoże zorganizować rajd. Także opowie o wydarzeniach i ludziach, z którymi przeżywał swoje harcerskie przygody, co uzupełni prezentacją multimedialną. Druh Artur to marka solidności i uczciwości.

Na stronie internetowej Hufca www.zhpsul.pl znajdziecie informacje o rajdach, do których zawsze można się dołączyć. Kontakt z dh Arturem Pawlikiem - e-mail: fizol1982redone@tlen.pl.

 

Janusz Przybył

birofil

Jest jednym z dwóch w woj. lubuskim birofilów, czyli zbieraczy gadżetów związanych z piwem. Pan Janusz zbiera wyłącznie kapsle. Jego kolekcja liczy ok. 20 tysięcy kapsli i jest szóstą co do wielkości w Polsce. Co roku powiększa się o ok. 2 tysiące nowych egzemplarzy. Oczywiście każdy z kapsli jest inny, a pan Janusz prowadzi szczegółową dokumentację, z którego browaru pochodzi, w którym roku został wypuszczony, z jakie piwa kapslował, itd. Birofile spotykają się na 15 imprezach w kraju, m.in. na Lubuskich Kulinaria Regionalnych i Gorzowskim Festiwalu Piwnym, który odbywa się co roku we wrześniu. Swoje kapsle pan Janusz prezentował na wielu festiwalach i giełdach kolekcjonerskich w Polsce i poza granicami kraju, najczęściej w Niemczech. Z każdej takiej imprezy wraca z nowymi eksponatami, bo ich wymiana z innymi birofilami jest podstawą  powiększania kolekcji. Inną drogą jest internet, dzięki któremu pan Janusz zdobywa kapsle nawet z Australii. Kapsle pana Janusza są starannie poukładane w specjalnych klaserach. Można je oglądać i podziwiać sposób zagospodarowania niewielkiej, blaszanej powierzchni, na której trzeba zmieścić wiele informacji podanych w ładnej formie plastycznej. Najczęściej i najłatwiej spotkać można Janusza Przybyła na festynach lub targach, ale chętnie także przyjedzie do Was, zaprezentuje cząstkę swoich zbiorów, opowie o tym, skąd się wzięła jego pasja, jakie przygody są z nią związane. Może także  zaprezentować swoje zbiory w Sulęcinie, ale po uzgodnieniu terminu i miejsca. Tel. 609 313 67, e-mail  przybylj@tlen.pl.

 

Alfred Rostkowski

hodowca bonsai i egzotycznych roślin

Bonsai to wywodząca się z Japonii sztuka uprawy miniaturowych drzewek o pięknych kształtach. Takie właśnie drzewka hoduje pan Alfred Rostkowski, z wykształcenia ogrodnik i miłośnik wszystkich roślin. Od kilku lat prowadzi ogrodnictwo z szeroką ofertą drzew, krzewów i bylin, a jego specjalnością są    ciekawe iglaki, ma ich ponad dwieście odmian. Niedawno w jego ogrodnictwie rozpoczęto produkcję dużych drzew w pojemnikach (5-8 m) oraz formy strzyżone i rośliny szczepione.

Ale prawdziwą pasją pana Alfreda jest hodowla bonsai, mimo że bardzo czasochłonna i wymagająca ogromu pracy. Powiedział nam: Wiedziałem, że nie da się jeszcze w Polsce z tego żyć, jednak wbrew zdrowemu rozsądkowi pasja wygrała. Dzisiaj prowadzę pierwszą w Polsce szkółkę bonsai. Do tej pory istniały tylko centra bonsai, które dysponowały 100, 200 roślinami. Za cel obrałem produkcję roślin, którą każdy bonsaista będzie mógł kupić.

Alfred Rostkowski uczestniczył w kilku kongresach bonsaistów, a najpiękniejszą wystawę oglądał na Międzynarodowym Kongresie Bonsai w Ratingen koło Düsseldorfu. Powiedział: Zobaczyłem rośliny zapierające dech w piersiach. Podziwianie tych roślin to prawdziwe przeżycie.

Pan Alfred marzy, aby zorganizować w Sulęcinie piknik bonsai, a w swoim ogrodnictwie chciałby urządzić ośrodek bonsai, do którego można zawsze przyjechać na warsztaty. Ma zamiar oferować bezpłatną naukę na jego roślinach. Jakby zajęć z bonsai było mu mało, pan  Alfred wprowadził inną niszową specjalność – hoduje rośliny orientalne do japońskich ogrodów.

Czy widzieliście kiedyś drzewka bonsai? A widzieliście las drzewek bonsai? Przyjedźcie do ogrodnictwa pana Alfreda w Sulęcinie, a na pewno się nimi zachwycicie.  Tel. 603 587 802, 95 755 34 75,  e-mail: rostkowscy@wp.pl.

 

Tadeusz Rzeszutek

działacz Związku Sybiraków

Pan Tadeusz Rzeszutek miał 10 lat, gdy razem z rodziną został wywieziony na Sybir. To były straszne lata. Jako dorastający chłopak zapamiętał je na zawsze. Teraz, po latach, dba, aby pamięć czasach i o ludziach, którym zgotowano tak okrutny los, nie poszła w zapomnienie. Jest współzałożycielem i aktywnym członkiem sulęcińskiego koła Związku Sybiraków.

Na miejsca zesłania wrócił w 2005 roku. Wtedy postanowił, że zrobi wszystko, aby w Neji, w obwodzie kostromskim (ok. 500 km na wschód od Moskwy) stanął znak pamięci o Polakach tu zesłanych. W 2007 r. odbyła się uroczystość odsłonięcia i poświęcenia kamienia-pomnika zainicjowanego przez Tadeusza Rzeszutka i prawie w całości sfinansowanego przez Sybiraków z Sulęcina. Pomnik na cmentarzu w Neji ma formę głazu oraz dwóch krzyży – katolickiego i prawosławnego.

Pan Tadeusz wiedzę o zesłaniach na Sybir i losach Polaków tam rzuconych propaguje przez liczne artykuły w prasie lokalnej i podczas spotkań z młodzieżą, także dba, aby sztandar Związku Sybiraków zawsze był otoczony szacunkiem. Każdego odchodzącego Sybiraka serdecznie żegna na cmentarzu, aby wszyscy zebrani wiedzieli, jakie naprawdę trudne było jego życie. Wspomnienia pana Rzeszutka weszły do pracy magisterskiej napisanej na Uniwersytecie Szczecińskim.  Za działalność na rzecz upamiętnienia losów Sybiraków dostał wysokie odznaczenia państwowe.

Pan Tadeusz na pewno przyjmie wasze zaproszenie na spotkanie i opowie o strasznych latach z jego życia. To nie będzie wesoła opowieść, ale o tamtych faktach powinni wiedzieć wszyscy. Można także odwiedzić pana Tadeusza, aby poznać go na miejscu, w Sulęcinie. Tel. 95 755 37 64.

 

Roman Sakowski

artysta-plastyk

Od ponad 25 lat pracuje w klubie 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej w Wędrzynie, gdzie jest instruktorem plastyki, a także kinooperatorem. Wszystkie imprezy zaczarowuje dźwiękiem i światłem. Lubi i chętnie maluje to, co mu się najbardziej podoba, głównie pejzaże. Specjalizuje się w malarstwie sztalugowym,  także tworzy ilustracje do książek, zajmuje się grafiką użytkową, rzeźbi w drewnie, krótko: przygotowuje różne prace plastyczne na zamówienie. Wszechstronność Romana Sakowskiego ujawnia się w pracach promujących region. Jego akwarele  zdobią album „Sulęcińskie perły architektury”, ogólnie dostępne są pocztówki z widokami Sulęcina, jego mapa w ulotce promującej trasy nordic-walking pozwala na swobodne poruszanie się w terenie, a anioły z księgarni przynoszą sulęcinianom szczęście. W Wędrzynie i w Sulęcinie są jego duże malowidła na murach domów z symbolami miejscowości. Jest człowiekiem bardzo skromnym, jakby schowanym z tyłu, ale gdy poprosi się go o coś, zawsze służy życzliwą pomocą. Na pewno pokaże Wam swoje prace i o nich opowie. Kontakt: tel. 791 873 341, e-mail: sakmal@op.pl.

 

Magdalena Sarnat

artysta-plastyk

Magdalena Sarnat za swoje największe osiągnięcie uznaje uzyskanie tytułu magistra sztuki i dyplomu z malarstwa na Uniwersytecie Zielonogórskim w 2007 w pracowni prof. Jana Gawrona. Powiedziała nam: Malarstwo od zawsze było moją największą pasją i z nim wiążę swoją przyszłość. Jest dla mnie sposobem wyrażania własnych odczuć i przeżyć. W mojej twórczości dążę do przekazania czegoś nieuchwytnego, pobudzającego wyobraźnię i zmuszającego do refleksji.

Oprócz malarstwa Magdalena Sarnat ma osiągnięcia w propagowaniu plastyki i organizacji warsztatów plastycznych dla dzieci. Robi to tak ciekawie, że do jej pracowni garną się dziesiątki osób.

Magdalena Sarnat jest młodą artystką, na pewno wiele sukcesów jeszcze przed nią, ale już może zapisać na swoim koncie kilka znaczących wystaw. W 2011 r. miała dużą wystawę w Domu Joannitów w Sulęcinie, także brała udział w plenerze i prezentowała prace w Forst (Niemcy) i Świdnicy (Polska). Wcześniej miał autorskie wystawy w Zielonej Górze, a prace swoje pokazywała na zbiorowych, najczęściej poplenerowych prezentacjach w Gorzowie, Przytoku, Zielonej Górze.

Bardzo dużo maluje, ma gotowe prace do pokazania na wystawach. Wystarczy ją zaprosić. Skorzystajcie z tego. Tel. 691 284 783.

 

Stanisław Suliński

rzeźbiarz i poeta

Szacuje, że wykonał około 1200 rzeźb lub płaskorzeźb, przede wszystkim w metalu, ale także w drewnie i w piaskowcu. A zawsze robił to na marginesie swojej pracy zawodowej. Pracował jako monter, ślusarz, kierownik warsztatu i grup robót wiertniczych, nauczyciel zawodu i kierownik warsztatu w Zespole Szkół Licealnych i Zawodowych, instruktor-terapeuta na Warsztatach Terapii Zajęciowej. Wiele prac pana Sulińskiego można oglądać w przestrzeni publicznej, np.: płaskorzeźby w blasze miedzianej zdobiące drzwi kościoła w Torzymiu, kapliczki w sulęcińskim szpitalu, okucia drzwiczek w tabernakulum w kościołach należących do dekanatu sulęcińskiego, tablice pamiątkowe wykute w mosiądzu i w miedzi w Szkole Podstawowej, w Gimnazjum, Zespole Szkół Licealnych i Zawodowych w Sulęcinie oraz w kościele w Trzemesznie, pomnik Sybiraków, tablica na głazie poświęconym 750-lecie Sulęcina, tablice z piaskowca zrobione z okazji Turnieju Miast TV „Tu i Tam”, tablice upamiętniające otwarcia Centrum Współpracy Polsko- Niemieckiej Dom Joannitów.

Teraz pan Suliński jest na emeryturze, czasu ma więcej, ale już wzrok nie taki dobry, aby tworzyć. Dlatego bardzo szanuje swoje rzeźby i ich nie sprzedaje. Natomiast chętnie pokazuje na wystawach. Ponieważ zdarzało się, że jego prace ginęły podczas wystaw, prosi o szczególną o nie troskę. Nie ma natomiast możliwości zaproszenia do siebie, bo mieszka w bloku, a to nie są warunki do prezentacji prac z metalu.

Stanisław Suliński także bardzo lubi pisać wiersze. Same mu się układają zwrotki i rymy. Pisze o tym, co widzi, o swojej przeszłości, o radościach dnia codziennego. Jego wiersze często drukuje prasa sulęcińska.

Jeśli chcecie zobaczyć rzeźby Stanisława Sulińskiego lub poznać jego wiersze, trzeba się skontaktować z nim – tel. 692 965 527.

 

Zbigniew Szczepański

sportowiec, animator sportu i kultury

Jest nauczycielem wychowania fizycznego, ale także: współzałożycielem, działaczem  i zawodnikiem Miejskiego Klubu Sportowego „Sulęta”, członkiem PTTK Oddział w Sulęcinie i Szkolnego Koła PTTK, członkiem Sulęcińskiego Towarzystwa Kulturalnego, radnym miejskim. Aby dać przykład młodzieży, jako zawodnik uczestniczy w wielu imprezach sportowych, np. Maraton Pokoju, Narciarski Bieg Piastów w Szklarskiej Porębie, maraton w 1989 r. otwierany przez Lecha Wałęsę, Mistrzostwa Polski Nauczycieli, Bieg Lechitów, Maraton Cracovia, Deviln w Bratysławie, Odertumlauf  (bieg po schodach na 24 piętro), mistrzostwa w biegu do góry w Czechach, maraton w Warszawie, Harpagan-Reda Kieraty, marsze na 100 km

na orientację. W pokoju nauczycielskim, przy sali gimnastycznej w liceum ściany pokryte są medalami i numerami startowymi z imprez sportowych, w których brał udział p. Zbigniew albo jego wychowankowie. Znakomicie potrafił zaszczepić bakcyla sportu swoim uczniom. Biegi na orientację to nowość na lekcjach, ale w sulęcińskim liceum można wybrać właśnie taki fakultet. Nocne wyjścia z latarkami do lasu, kilometry w śniegu to atrakcja dla młodzieży, takie zajęcia przyciągają. Nigdy nie zasłaniał się zwolnieniami lekarskimi.

Zbigniew Szczepański ponadto: kocha turystykę, razem z Andrzejem Mikutelem wytycza szlaki, organizuje rajdy piesze i rowerowe, świetnie śpiewa, niedawno wystąpił w „Szansie na sukces”, wspiera różne formy teatralne, szczególnie szkolny kabaret.

Chcecie poznać takiego wszechstronnego nauczyciela? Bardzo prosimy. On czeka na zaproszenia: tel. 509 119 484.

 

Lucyna Szymańska 

rękodzieło artystyczne

Pani Lucyna Szymańska igłą i nicią tworzy cuda. Obrazy maluje haftem krzyżykowym, haftem Richelieu ozdabia serwetki, jajka – kraszanki skrobie igłą lub maluje farbami, rzeźbi anioły z masy solnej, a niemal wszystko umie zrobić szydełkiem. Jej prace możecie zobaczyć na różnych wystawach okolicznościowych w Sulęcinie i okolicy: podczas imprezy Jarmark Koguci, dożynek, wystaw sztuki ludowej, a nawet w Domu Joannitów. Jeśli na takiej wystawie są przyznawane miejsca i nagrody, na pewno jedna z nich przypadnie pani Szymańskiej. Zdobyła ich już bardzo dużo. Jej prace oraz inne osiągnięcia można obejrzeć na stronie internetowej http://www.lucja-rekodzielo.neostrada.pl/

Zapamiętajcie nazwisko pani Lucyny (popularnie zwanej Łucją) Szymańskiej, porozmawiajcie z nią podczas wystawy lub zaproście do siebie. Bardzo ciekawie opowiada o procesie powstawania jej cudeniek od pomysłu do ostatecznego kształtu. Jest osobą  niezwykle ciepłą i otwartą. Podczas warsztatów chętnie tłumaczy, uczy, zachęca do tworzenia podobnych prac według swoich pomysłów.  Doskonale porusza się w kilku technikach rękodzielniczych, a zapewnia, że sama stale się uczy, więc może wprowadzić jeszcze inne sposoby upiększenia świata wokół nas. Na zaproszenie na pewno przyjedzie, ale przeprasza, ze nie może przyjąć gości u siebie. Pracuje w domu, a ma za małe mieszkanie, by zapewnić dobre warunki odbioru prac. Zawsze można zapytać, gdzie będzie pokazywać swoje prace w najbliższym czasie. Kontakt: tel. 507 754 757 lub e-mail: lucja-rekodzielo@poczta.neostrada.pl

 

Mateusz Uller     

tancerz – taniec towarzyski

Choć jest dopiero uczniem liceum ogólnokształcącego w Gorzowie Wlkp., włączmy go do Galerii Osobowości, bo to niezwykły chłopak. Spośród różnych dziedzin aktywności, on wybrał taniec towarzyski. Przez 9 lat trenował i na turniejach występował z tą samą partnerką. Brał udział w ogólnopolskich turniejach w Zielonej Górze, Żaganiu, Krośnie Odrzańskim, w wielu turniejach regionalnych. Dwukrotnie zdobył II miejsce na turniejach ogólnopolskich, a jednak za największy swój sukces uznaje możliwość pomagania innym poprzez pokazy tańca w trakcie akcji charytatywnych, np.  finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na pytanie: „Dlaczego taniec?” – odpowiada, że daje on mnóstwo radości, energii, że wciąga i nigdy nie nudzi. A przecież lekkość i uroda tańca to efekt końcowy. Na co dzień  wymaga od tancerza ciężkiej, solidnej pracy. – Tylko dzięki treningom można osiągnąć coś w tańcu – twierdzi Mateusz. A mimo to w najbliższym czasie zamierza zdobyć wyższą klasę taneczną, a najchętniej dwie. Najbardziej lubi tańce standardowe, choć wie, że nie może zaniedbywać latynoamerykańskich. 

Mateusz jest skromnym, pracowitym chłopakiem, któremu daleko do przebojowości żądnych sukcesu jego rówieśników. Na pytanie o zaproszenie i pokaz tańca, nie odmawia, ale obawia się, że przed nim dużo pracy zarówno w szkole, jak i na treningach, więc będzie mu trudno znaleźć wolny czas. Chyba że na jakiś szczytny cel charytatywny. Wtedy...

Na wszelki wypadek zapamiętajcie adres: uller9513@o2.pl

 

Mariusz Wilkicki

pisze bajki, maluje, śpiewa

Mariusz jest niepełnosprawny, ale na Warsztatach Terapii Zajęciowej umie zrobić piękne, kolorowe prace plastyczne zadziwiające pomysłami, kompozycją, zestawieniem kolorów. Wiele zdrowych osób nie umiałoby tak ukształtować obrazu. Także bardzo lubi opowiadać bajki. Opowiada je kolegom z Warsztatów i rodzinie. Do tego jeszcze ładnie śpiewa. Zdobył I  miejsce w kategorii plastyki w Konkursie Umiejętności Zawodowych w Międzyrzeczu w 2011 roku oraz wyróżnienie jako wokalista na VII Wojewódzkim Przeglądzie Małych Form Teatralnych i Muzycznych Warsztatów Terapii Zajęciowej w Krośnie Odrzańskim też w 2011 roku. Ale w przypadku Mariusza nie sukcesy są najważniejsze. Opowiadanie bajek, śpiewanie, a przede wszystkim plastyka dają mu radość, którą przekazuje innym. A inni go słuchają, jest dla nich autorytetem. Pamiętajcie o Mariuszu. Nawet będąc niepełnosprawnym można zostać Osobowością.

Kontakt przez Warsztaty Terapii Zajęciowej w Sulęcinie przy Stowarzyszeniu „Razem”, tel. 95 755 44 84, e-mail: biuro@wtzsulecin.pl

 

Joanna Ziembińska-Kurek

poetka, animatorka kultury

Przez 20 lat (1990 – 2010) na stałe mieszkała w Sulęcinie i pozostawiła tu trwały ślad jako poetka i nauczycielka. I choć teraz mieszka w Sztokholmie, wpisujemy panią Joannę Ziembińską-Kurek do Galerii z nadzieją, że będzie do Sulęcina wracać i może da się namówić na spotkanie z zainteresowanymi. A opowiadać umie pięknie o sobie, swoich wierszach, o urokach ziemi sulęcińskiej, o których dużo pisała, także o Stefanie  Brunné, malarzu, mieszkającym  tu w latach 1945 - 1980, któremu poświęciła pracę doktorską.

Wiersze Joanny Ziembińskiej-Kurek złożyły się na trzy tomiki:  „Kobieta pisze wiersz” (1997), „Ślad na piasku” (2002) i „Miejskie wiersze o przedmiotach” (2007). Ostatni tomik ukazał się w wersji dwujęzycznej: po polsku oraz po niemiecku w tłumaczeniu Karin Wolff. Ponadto wiele jej wierszy drukowanych było w prasie i czytanych przez Radio Zachód. Przygotowała wstępy lub inne teksty do albumów fotograficznych: „Odkrywanie miejsca – odkrywanie siebie, czyli banały i rewelacje” – proza poetycka (2004),  „Uroczysko” – wiersze (2004) i „Wszystko o Sulęcinie” (2005). Jest także  współautorką albumu „Alchemia przestrzeni”  – proza poetycka i wiersze (2004). Napisała i opublikowała wiele felietonów, humoresek, tekstów publicystycznych, w tym kilka dotyczących ludzi ważnych dla historii Sulęcina. Od 1997 r. jest członkiem Związku Literatów Polskich.

Joanna Ziembińka-Kurek uczyła języka polskiego w Liceum Ogólnokształcącym w Sulęcinie, budowała emocjonalne związki młodzieży z ziemią ojczystą, prowadziła klub literacki „Stolik nr 1”, przy którym odbywały się często zażarte, a zawsze ciekawe dyskusje literackie. Uczniowie mają ją zawsze w serdecznej pamięci. Czy i kiedy powróci do Sulęcina, można się dowiadywać pod nr tel. 48 792343441.   

 

Zespół „5 RANO”

tworzą i grają wszystkie odcienia bluesa

Zespół powstał w 2004 r. za sprawą Łukasza Łyczkowskiego, Łukasza Łabędzkiego i Arka Jurusza. Później dołączyli Rafał Siwak i Szymon Szymkowicz. Większość kompozycji jest autorstwa duetu kompozytorskiego Łabędzki – Łyczkowski. Koncerty rozpoczynali w Sulęcinie, naturalnie w klubie „U Bulka”.

5 maja 2006 r. odnieśli pierwszy sukces na Festiwalu Miłośników Fortyfikacji w Boryszynie. Dzięki utworowi „Kiepski układ” zgarnęli wszystkie laury, a w nagrodę wystąpili przed 10-tysięczną publicznością supportując legendarny Dżem. Marzenia zaczęły się spełniać.

 W 2006 r. nagrali pierwszą płytę demo. Druga ich płyta to „Czas na blues”, a trzecia z 2011 r. ma tytuł  „W drugą stronę” i zawiera 7 utworów. Co roku dają coraz to więcej koncertów, teraz ponad 30 w ciągu roku. Koncertowali w Zielonej Górze, Poznaniu,  Szczecinie i chyba we wszystkich miejscowościach między tymi miastami. O sobie mówią: Z grupy przyjaciół z małego miasteczka grających ukochaną muzykę, przeistoczyliśmy się w poważny zespół, którego pozycja jest coraz mocniejsza. Jedno się jednak nie zmienia: pasja, miłość i szczerość, którą chcemy zawrzeć w naszej muzyce. Jeśli chcecie posłuchać zespołu „5 rano”, wystarczy wejść na stronę www.5rano.rikos.pl. A potem wybrać się na koncert według informacji zawartej na tej stronie. Jeśli chcecie zaprosić zespół do siebie, wystarczy napisać na adres: rano5@vp.pl  5rano@rikos.pl.

 

Materiały z gminy Sulęcin zebrała Marlena Pilarska.

 

facebook

wykonanie: gardziejewski.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z polityką dotyczącą cookies. Zamknij